USS Gerald R. Ford – budowany obecnie amerykański lotniskowiec, to pierwszy egzemplarz nowej klasy atomowych okrętów. Lotniskowce klasy Ford zastąpią eksploatowane obecnie jednostki klasy Nimitz. Planowana data wodowania nowego okrętu to 2015 r. Do 2040 r. ma powstać 10 lotniskowców.

Gdzie jest nasz lotniskowiec?

Starsza generacja lotniskowców, oparta o projekty z lat 60. XX w. zbliżyła się do granicy możliwej modernizacji. Jak podaje serwis militarium.net, problem stanowi wydajność elektrowni obciążonej poborem mocy przez elektroniczny sprzęt nowej generacji.

>>>Czytaj też: Pomimo cięć budżetowych, USA zwiększy obecność wojskową w Azji

Nowa klasa superlotniskowców będzie nie tylko lepiej uzbrojona, ale również wyposażona w nowocześniejszy radar oraz technologię Stealth, dzięki której trudniej będzie namierzyć okręty na radarze. USS Gerald R. Ford zmieści na pokładzie ok. 90 samolotów takich typów, jak EA-18G Growler, F/A-18E/F Super Hornet i F-35 Lightning II.

Lotniskowce z napędem atomowym stanowią trzon floty amerykańskiej marynarki wojennej. Obecnie USA posiadają 11 tego typu okrętów rozproszonych na całym świecie, dzięki czemu są w stanie szybko reagować na zagrożenie swoich interesów. „Jak to ujął prezydent Bill Clinton w 1993 roku, w momencie kryzysu w dowolnym punkcie świata pierwszym pytaniem mieszkańca Białego Domu jest „Gdzie jest nasz najbliższy lotniskowiec?”” – czytamy w serwisie militarium.net.

Lotniskowiec wart tyle, co 100 lotnisk

Możliwość szybkiego reagowania ma jednak wysoką cenę. Liczący 333 m długości i ponad 100 tys. ton wyporności USS Gerald R. Ford będzie bez wątpienia najdroższym okrętem świata, a także najdroższą jednostką sprzętu wojskowego.

Wikipedia, powołując się na raport z 2009 r., określa koszt budowy lotniskowca razem z wydatkami na badania na 14 miliardów dolarów. Portal Businessinsider.com wycenia koszt okrętu nieco ostrożniej - na co najmniej 11,5 mld dolarów, z zaznaczeniem że koszt może być o 1,1 mld większy od przewidywań.

Nawet najniższa z podanych cen superlotniskowca robi wrażenie. Wyobrażenie sobie ogromu kwoty 11,5 mld dolarów ułatwia porównanie zestawienie z innymi rekordowymi sumami, którymi ostatnio ekscytowały się polskie media. I tak największa w polskiej historii transakcja spółki giełdowej - Przejęcie Quadry przez KGHM to zaledwie jedna czwarta ceny lotniskowca (2,87 mld dolarów). Koszt inwestycji w Terminal LNG w Świnoujściu (2,6 mld zł, czyli 753 mln dolarów) stanowi niecałe 7 proc. tej sumy. Jeszcze mniej kosztuje Stadion Narodowy (1,9 mld złotych, czyli 555 mln dolarów), zamiast jednego lotniskowca można by zbudować 20 tego typu obiektów i wciąż mieć w kieszeni 400 mln dolarów na drobne wydatki.

Przez drobne wydatki można rozumieć np. budowę lotniska. Port lotniczy w Świdniku kosztuje ok. 400 mln, tyle że złotych. Taniej wyszła modernizacja dawnego lotniska wojskowego w Modlinie, wyceniana na 300 mln zł. Oznacza to, że w cenie jednego lotniskowca można zbudować ok. 100 nowych lotnisk, a zmodernizować ponad 130.

Dlaczego Polska nie ma lotniskowca?

Co więcej, na budowę lotniskowca nie wystarczyłoby środków całorocznego budżetu polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej – 29,7 mld złotych to tylko 8,6 mld USD. Z tych środków MON finansuje m.in. logistykę i żołd dla tysięcy żołnierzy, a tylko jedna czwarta idzie na uzbrojenie. Nic dziwnego, że Polska nie ma żadnego lotniskowca. Z drugiej strony mamy też znacznie mniej interesów do obrony od USA.

>>> Zobacz też: Chiny za dekadę będą militarną potęgą na Pacyfiku

Olbrzymie koszty militarnych „gadżetów” mogą budzić wątpliwości. Trudno jednak ocenić o ile słabsze byłyby Stany bez atomowych lotniskowców i na ile zaszkodziłoby to ich światowej pozycji. Pewne jest natomiast to, że koszty zaplanowanej na początku XXI w. wymiany floty lotniskowców ponoszą obywatele USA, aktualnie borykający się z kryzysem gospodarczym. Czy inwestycja się opłaci?

„Dzięki mniej licznej załodze i nowocześniejszemu wyposażeniu Marynarka Wojenna USA liczy na obniżenie kosztu eksploatacji przyszłych lotniskowców, podczas gdy udoskonalony projekt „pływających wysp” pozwoli na wykonywanie większej liczby lotów dziennie” – pociesza amerykańskich podatników Businessinsider.com.