Ukraina - Polowanie na państwowe pieniądze

Górnicy, fot. Luis Louro
Górnicy, fot. Luis Louro /ShutterStock
Ukraińscy oligarchowie korzystają z tego, że rządząca partia opiera na nich swoją siłę finansową i polityczną.

Sponsor rządzącej Partii Regionów (PR) Dmytro Firtasz nie płaci państwu za gaz dostarczany jego zakładom chemicznym. Jego koledzy po fachu ostrzą sobie zęby na kopalnie węgla.

Pikanterii sprawie dodaje to, że Firtasz jest równocześnie czołowym pośrednikiem w handlu gazem. Mimo krociowych zysków, jakie w ten sposób uzyskuje, inne kontrolowane przez niego przedsiębiorstwa nie płacą Naftohazowi za kupowany surowiec. Kilkanaście firm wchodzących w skład jego Group DF jest winnych państwowemu monopoliście i jego spółkom córkom w sumie 2,6 mld hrywien (1 mld zł).

>>> Czytaj też: Ukraina: Opozycja zablokowała prywatyzację gazociągów

Za niemal połowę tej sumy odpowiadają zakłady chemiczne Riwneazot. Po kilkaset milionów hrywien są też winne zakłady azotowe w Czerkasach i Siewierodoniecku oraz Styroł z poddonieckiej Gorłówki. W zeszłym tygodniu sąd rozstrzygnął jeden z pozwów przeciwko Firtaszowi na korzyść skarbu państwa. Czerkaski Azot musi zwrócić 389 mln hrywien (150 mln zł). Kolejne sprawy są rozpatrywane w innych ukraińskich sądach.

Azotowe kombinacje Firtasza bezpośrednio odbijają się nie tylko na kondycji Naftohazu, ale pośrednio także na współpracy Ukrainy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Jednym z warunków wznowienia zawieszonego w zeszłym roku programu finansowego wsparcia Kijowa jest m.in. naprawa finansów gazowego monopolisty.

Państwo jest zmuszone dokapitalizowywać Naftohaz, który bez dotacji nie byłby w stanie płacić Rosji za dostarczany surowiec. Zeszły rok koncern zamknął ze stratą w wysokości 20,6 mld hrywien (8 mld zł), czyli 1,6 proc. PKB Ukrainy. Firtasz odpowiada za 13 proc. gazowej dziury.

>>> Czytaj tez: Premier Ukrainy: nie obawiamy się utraty tranzytu gazu z Rosji

Dobrą okazją do prywatyzowania państwowych pieniędzy może być też sprzedaż kopalń. Rada Najwyższa pracuje nad ustawą umożliwiającą przekazanie w prywatne ręce ok. 120 podobnych zakładów. Ukraina jest czwartym największym producentem węgla w Europie, a niskie koszty pracy i wysokie ceny na światowych rynkach sprawiają, że rośnie atrakcyjność tego sektora gospodarki. Problem polega jednak na tym, że mimo rosnącego popytu kopalnie przynoszą straty, które w dowolnej wysokości pokrywa budżet państwa.

W tym roku prywatne kopalnie pozyskały w ten sposób 7 mld hrywien (2,7 mld zł) dotacji. Kupno takiego zakładu jest więc tanim sposobem dotarcia do szerokiego strumienia państwowych pieniędzy. Według ukraińskich ekspertów do kupna kopalń przymierzają się donieccy biznesmeni Rinat Achmetow (najbogatszy oligarcha całej przestrzeni postsowieckiej, a zarazem poseł PR) i znany ze swojej religijności magnat węglowy Wiktor Nusenkis.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUkraina - Polowanie na państwowe pieniądze »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj