Pierwsza połowa wtorkowego handlu na parkietach naszego kontynentu przebiegała pod znakiem kontynuacji rajdu byków, rozpoczętego w końcówce poprzedniej sesji. Indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie zyskiwały na otwarciu po 0,2-0,4 proc. Przed południem zdołały zwiększyć skalę zwyżki do około 0,7 proc., po czym, po niewielkiej korekcie, wskaźniki znalazły się w kilkugodzinnej stagnacji.

Na inwestorach nie zrobiła wrażenia publikacja indeksów nastrojów w gospodarce strefy euro, które w większości okazały się bieżne z oczekiwaniami. Z wyraźną reakcją spotkały się natomiast informacje zza oceanu. Zamówienia na dobra trwałego użytku spadły w styczniu nieoczekiwanie aż o 4 proc., podczas gdy spodziewano się, że będą niższe o 0,9 proc. O 3,2 proc. zmniejszyły się także zamówienia bez uwzględnienia środków transportu. W tym przypadku oczekiwano, że utrzymają się na poziomie niezmienionym w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie błyskawicznie znalazły się pod kreską, zniżkując o 0,3-0,4 proc. Na niewielkim plusie zdołał się utrzymać jedynie londyński FTSE.

Kolejne dane ze Stanów Zjednoczonych także sprzyjały niedźwiedziom. Indeks cen domów w 20 amerykańskich metropoliach spadł w grudniu o 4 proc. w porównaniu do grudnia 2010 roku i okazał się niższy niż poprzednio i niższy niż się spodziewano.

Inwestorzy na Wall Street przyjęli te dane ze spokojem. Na otwarciu indeksy niemal nie zmieniły swej wartości w porównaniu do poniedziałkowego zamknięcia. Taka postawa uspokoiła też nieco nastroje na naszym kontynencie. Na szczęście dla posiadaczy akcji indeks zaufania amerykańskich konsumentów skoczył z 61,5 do 70,8 punktu, podczas gdy spodziewano się jego zwyżki do 63 punktów. To pozwoliło zatrzeć złe wrażenie po poprzednich danych. Choć przełomu na rynku nie spowodowało, indeksy wróciły nad kreskę..

Na warszawskim parkiecie handel przebiegał według scenariusza identycznego, jak na głównych giełdach europejskich. WIG i WIG20 zaczęły dzień od wzrostu po 0,4 proc. Wskaźnik najmniejszych spółek tracił 0,2 proc., a mWIG40 szedł w górę o 1 proc. Ten ostatni spisywał się bardzo dobrze przez cały dzień, choć chwilami miał trudności z utrzymaniem skali porannej zwyżki. Wskaźnik naszych blue chips przez większą część sesji poruszał się w przedziale 2320-2330 punktów. W fazie osłabienia po publikacji danych zza oceanu spadł w okolice 2310 punktów, tracąc około 0,1 proc.

Reklama

W końcówce sesji zrobiło się więc trochę nerwowo, ale w efekcie zmiany indeksów były niewielkie. Na kilkanaście minut przed końcem handlu CAC40 i DAX zwyżkowały po 0,5 proc.

Indeks naszych największych spółek zyskał ostatecznie 0,26 proc., WIG wzrósł o 0,34 proc., mWIG40 o 0,77 proc., a sWIG80 o 0,43 proc. Obroty wyniosły nieco ponad 700 mln zł.