Przejazd nad portem, zamiast stania w korku
To ma być turystyczna atrakcja, jakiej w Polsce jeszcze nie było i sposób na rozwiązanie komunikacyjnych problemów. Władze Gdyni chcą połączyć Śródmieście z Oksywiem, Obłużem, Pogórzem i Babimi Dołami za pomocą kolei linowej. Ponieważ estakada Kwiatkowskiego i ulica Janka Wiśniewskiego regularnie się korkują, część ruchu można po prostu przenieść… nad ziemię.
Napowietrzny transport miałby skrócić czas przejazdu do północnych dzielnic i częściowo uniezależnić komunikację od drogowych zatorów. Tyle teoria. Bo praktyka dopiero się zaczyna. Na razie Zarząd Dróg Miejskich nie ma jeszcze gotowych analiz technicznych ani raportów dotyczących inwestycji. Miasto zbiera dane potrzebne do przygotowania kolejnego etapu prac. Dotychczas wydano pieniądze głównie na wizualizacje, które mają pomóc w konsultacjach społecznych i dalszych decyzjach dotyczących projektu.
Najpierw wizualizacje, potem wielkie miliony
Jak informował portal Trójmiasto.pl, pod koniec 2025 roku. Zarząd Dróg Miejskich zamówił wykonanie wizualizacji kolei linowej. Koszt? 19,2 tys. zł brutto. Zlecenie trafiło do Pracowni Twórczej Weronika Kutarba-Kruk z Pszczyny. W 2026 r. miasto rozszerzyło zamówienie o kolejne opracowania warte 16 tys. zł brutto. Łącznie na same wizualizacje przeznaczono 35 tys. zł. Jak na razie mieszkańcy wciąż ich nie zobaczyli.
Znacznie poważniejsza kwota pojawia się dopiero dalej. Na drugą połowę 2026 r. ZDM zabezpieczył już 1,1 mln zł na przygotowanie koncepcji programowej inwestycji. To właśnie ten dokument ma określić przebieg trasy, lokalizację stacji i słupów oraz przygotować grunt pod przetarg w formule „projektuj i buduj”.
Gondole nad strategicznym terenem. Eksperci mają wątpliwości
Problem w tym, że planowana trasa miałaby przebiegać głównie nad terenami portowymi. A to oznacza, że inwestycja przestaje być wyłącznie miejskim projektem transportowym, pisze serwis turystyka.wp.pl, który powołuje się na portal GospodarkaMorska.pl. To właśnie ten element budzi dziś największe dyskusje. Według części ekspertów kolej linowa przebiegająca nad portem może oznaczać ryzyko niekontrolowanego „podglądu” strategicznej infrastruktury, a w skrajnych scenariuszach nawet zagrożenie dywersją. I dlatego zanim ruszy budowa, miasto będzie musiało rozmawiać nie tylko z mieszkańcami.
PKL wejdzie do gry?
Jak podaje turystyka.wp.pl , 11 lutego odbyło się spotkanie online dotyczące inwestycji. Wzięli w nim udział dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Gdyni Michał Felon, członek zarządu Polskie Koleje Linowe Adam Skraba oraz Patryk Białokozowicz z organu nadzoru PKL Solina. Rozmowy dotyczyły możliwego udziału PKL w całym przedsięwzięciu. Rozważano dwa scenariusze: wejście spółki jako inwestora albo objęcie przez nią funkcji operatora miejskiej kolei linowej.
Choć urzędnicy podkreślają, że projekt ma przede wszystkim pomóc mieszkańcom, trudno nie zauważyć, że wagoniki nad Bałtykiem mogłyby stać się również nową atrakcją turystyczną miasta.
Koszt? Nawet 600 mln zł
Portal Samorządowy pisze o interpelacji, jaką w kwietniu wiceprzewodniczący Rady Miasta Gdyni Jakub Ubych, skierował do prezydent Aleksandry Kosiorek. Samorządowiec przypomniał, że koncepcja kolejki gondolowej była już wcześniej prezentowana jako alternatywny korytarz transportowy dla północnych dzielnic miasta. - Szacowany koszt realizacji podawany był na poziomie ok. 300-600 mln zł. Realizacja tego przedsięwzięcia wymagałaby współpracy i uzgodnień z licznymi podmiotami, których nieruchomości, infrastruktura lub kompetencje są związane z potencjalną trasą kolejki — wskazał radny.
Wśród instytucji, z którymi trzeba byłoby uzgadniać inwestycję, wymienił m.in. Stocznię Wojenną, Port Gdynia, Ministerstwo Obrony Narodowej, Port Wojenny, GDDKiA oraz PKP Polskie Linie Kolejowe.
