Początek poniedziałkowej sesji na warszawskim parkiecie nie dawał posiadaczom akcji zbyt wielkiej nadziei na zyski. Główne indeksy na otwarciu zniżkowały po około 0,1 proc. W trakcie pierwszej godziny skala spadku jeszcze nieznacznie się powiększyła. Po publikacji indeksu nastrojów niemieckich przedsiębiorców, wyliczanego przez instytutu Ifo, sytuacja zaczęła się poprawiać. Początkowo nasze wskaźniki powróciły do poziomu z piątkowego zamknięcia, niwelując poranne spadki. Z czasem byki zaczęły poczynać sobie bardziej odważnie, wzorując się na głównych parkietach europejskich. Wczesnym popołudniem WIG20 dotarł do 2310 punktów, zwyżkując o 1,1 proc. Na więcej siły nie starczyło, ale po słabym zachowaniu indeksu w poprzednim tygodniu, można to osiągnięcie uznać za niezłą zaliczkę na najbliższe dni.
W gronie największych spółek od rana bardzo dobrze radziły sobie akcje KGHM. Początkowo zyskiwały około 1 proc. i po krótkim załamaniu poszły w górę o ponad 2,5 proc., trzymając się na tym poziomie do końca dnia. Po południu dołączyły do nich papiery Bogdanki. Liderami wzrostów były jednak walory Synthosu, rosnące o niemal 4 proc. i odreagowujące wcześniejsze spadki akcje GTC, które zwyżkowały o prawie 4,5 proc. Na niewielkim minusie znajdowały się papiery Kernela, PKN Orlen, PZU i Telekomunikacji Polskiej.

W pierwszych godzinach handlu na głównych parkietach panowały zmienne nastroje. Po początkowym wzroście indeksów po 0,4-0,5 proc. mieliśmy do czynienia z osłabieniem i spadkami wskaźników o podobnej skali. Z pewnym opóźnieniem inwestorzy zareagowali jednak na lepszy niż się spodziewano odczyt wskaźnika nastrojów niemieckich przedsiębiorców. Indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie po południu szły w górę po około 1,4 proc. Pod koniec dnia wyraźnie osłabł CAC40, zmniejszając skalę zwyżki do 0,7 proc. Na rosnącą skłonność do ryzykownych aktywów wskazywał ponad 2,5 proc. wzrost moskiewskiego RTS i niemal 2 proc. zwyżka indeksu w Stambule.

Powodów do zadowolenia nie dał zniżkujący o 0,5 proc. indeks podpisanych umów kupna domów w Stanach Zjednoczonych. Spodziewano się jego wzrostu do 1,2 proc. Negatywną wymowę tego odczytu złagodziła wypowiedź Bena Bernanke. Stwierdził on, że poprawa sytuacji na rynku pracy jest daleka od normalności i jej poprawa wymaga szybszego wzrostu gospodarczego. Zinterpretowano to jako sugestię możliwości uruchomienia kolejnej rundy ilościowego luzowania polityki pieniężnej. Indeksy na Wall Street w pierwszych godzinach handlu zwyżkowały po około 1 proc.

WIG20 zakończył dzień zwyżką o 0,91 proc., WIG wzrósł o 0,77 proc., mWIG40 o 0,43 proc., a sWIG80 o 0,56 proc. Obroty wyniosły niecałe pół miliarda złotych.