Przasnyski: Byki lekko rozczarowane, ale nie straciły nadziei

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
31 sierpnia 2012, 17:15
Roman Przasnyski, analityk Open Finance
Roman Przasnyski, analityk Open Finance/Inne
Początek wystąpienia Bena Bernanke nieco zawiódł bycze nadzieje. Inwestorzy nie usłyszeli niczego nowego. Nie padły żadne konkretne deklaracje. Indeksy poszły nieco w dół, ale reakcja była umiarkowana.

Mimo niekorzystnych informacji makroekonomicznych z Japonii, gdzie zanotowano nieoczekiwany spadek produkcji przemysłowej, oraz Niemiec, gdzie równie niemiłą niespodziankę sprawił spadek sprzedaży detalicznej, początek handlu na europejskich parkietach nie wskazywał na pesymizm, a ciąg dalszy był zaskakująco pomyślny dla byków. Można mówić o odreagowaniu czwartkowych silnych spadków, ale też obserwowane ostatnio wahania to typowa huśtawka nastrojów, nie zawsze mająca związek z danymi makroekonomicznymi i informacjami około rynkowymi.

Indeks naszych największych spółek, który już dzień wcześniej wykazywał względną siłę, zaczął dzień od zwyżki o prawie 0,4 proc. Jej skala zaczęła się dynamicznie zwiększać tuż po upływie pierwszej godziny handlu. Tym razem nasi inwestorzy skwapliwie korzystali z poprawy nastrojów we Frankfurcie i zdecydowanie zdystansowali kolegów, działających na większości pozostałych parkietów. Co więcej, utrzymywali swój stan posiadania, nie dając niedźwiedziom szans na kontratak. Wczesnym popołudniem WIG20 dotarł do 2265 punktów, zyskując 1,7 proc.

Na głównych parkietach silniejsza zwyżka miała miejsce dopiero około południa. W ostatnim czasie już kilka razy mieliśmy do czynienia sytuacją, w której zachowanie naszego rynku wyprzedzało tendencja na pozostałych giełdach. Po południu DAX szedł w górę o ponad 1,5 proc., a CAC40 o 1,3 proc. Nieco w tyle, z jednoprocentową zwyżką pozostawał londyński FTSE. Liderem na naszym kontynencie był wskaźnik w Madrycie, rosnący o ponad 2 proc. Niemal 2 proc. zyskiwał też indeks w Atenach.
Wśród największych spółek w fazie zwyżki liderem były rosnące o ponad 3 proc. akcje PZU. Po ponad 2 proc. w górę szły papiery Asseco, Bogdanki, Banku Handlowego, PKN Orlen i PKO. Na minusie pozostawały walory Boryszewa i Synthosu, spółek które rozczarowały wynikami. Chwilami zniżki w obu przypadkach sięgały 4 proc. Pod koniec dnia skala spadku wyraźnie się zmniejszyła, szczególnie w przypadku Synthosu. Pod kreskę zaczynały jednak schodzić akcje BRE i Kernela.

Dane makroekonomiczne zza oceanu były niejednoznaczne. Indeks aktywności w rejonie Chicago spadł z 53,7 do 53 punktów, wskaźnik nastrojów konsumentów wzrósł z 72,3 do 74,3 punktu, rozczarowały zniżkujące o 0,6 proc. zamówienia na dobra trwałe, za to miłe zaskoczenie stanowił wzrost zamówień przemysłu o 2,8 proc. Reakcji na rynkach nie było widać.

Widać było natomiast chwilowe rozczarowanie po pierwszych wypowiedziach Bena Bernanke. Indeksy na Wall Street, które zaczęły dzień od sięgających 0,7 proc. wzrostów, cofnęły się nieco, ale po chwili wróciły do poziomu otwarcia. Te niewielkie wahania wskazują, że byki zbyt mocno się nie przejęły i nie straciły nadziei, że usłyszą to co chciały, być może już w połowie września.

Na pół godziny przed końcem handlu indeks naszych największych spółek zyskiwał 1,4 proc., WIG rósł o nieco ponad 1 proc., a wskaźniki małych i średnich spółek szły w górę po 0,6-0,7 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj