Przasnyski: Bernanke może rozczarować

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12 grudnia 2012, 09:04
Roman Przasnyski, analityk Open Finance
Roman Przasnyski, analityk Open Finance/Inne
Inwestorzy są przekonani, że Fed zwiększy skup obligacji. Będący tego konsekwencją wtorkowy optymizm może jednak okazać się przedwczesny.

Z ankiet przeprowadzanych przez agencje informacyjne wynika, że większość respondentów oczekuje, że Fed na dzisiejszym posiedzeniu zwiększy skup obligacji o 45 mld dolarów miesięcznie, rekompensując w ten sposób kończący się program Twist, polegający na kupowaniu papierów długoterminowych za środki pozyskane ze sprzedaży obligacji o krótkim terminie wykupu. Decyzja w tej sprawie wcale nie wydaje się jednak oczywista (48 z 49 uczestników ankiety Bloomberga jest przekonanych, że skup zostanie zwiększony). Po pierwsze, tendencja w amerykańskiej gospodarce nie uzasadniają kolejnego luzowania polityki pieniężnej w takiej skali. Jedynym argumentem może być obawa o negatywny wpływ recesji w Europie. Po drugie, niedawno Fed poinformował, że poziom zamożności Amerykanów powrócił niemal do poziomu z 2007 r., głównie w efekcie wzrostu wartości aktywów na giełdzie i cen domów. W tym zakresie rezerwa federalna spełniła swoją rolę w 200 proc. i dalsze luzowanie mogłoby grozić narastaniem bańki spekulacyjnej lub co najmniej narazić Fed na zarzut jej pompowania (nie pierwszy raz). Po trzecie, Fed może chcieć zostawić sobie pole manewru na wypadek, gdyby kwestia klifu fiskalnego nie znalazła zadowalającego finału (można wyobrazić sobie, że zakończy się "zgniłym", czyli nikogo nie zadowalającym kompromisem, zapobiegającym jedynie katastrofie lub rozwiązaniem tymczasowym, odsuwającym w czasie rozwiązanie sprawy) lub sytuacja w strefie euro uległaby znacznemu pogorszeniu.

Niedźwiedziom, a przynajmniej nastrojowi niepewności, mogą też sprzyjać liczne informacje makroekonomiczne. Te najważniejsze, czyli prognozy dla amerykańskiej gospodarki, ogłosi Fed. Wcześniej jednak poznamy sporo danych dotyczących państw europejskich, a najważniejszą z nich będzie dynamika produkcji przemysłowej. Oczekuje się, jej spadku w październiku, w porównaniu do października ubiegłego roku o 2,3 proc. (podobny był wynik wrześniowy). Odrobina niepokoju może wiązać się z posiedzeniem ministrów finansów Unii Europejskiej. Poprzedza ono czwartkowy zlot szefów finansów strefy euro. Grecja pewnie dostanie, co jej obiecano, ale problemów nie brakuje.

To wszystko sprawia, że dziś możemy być świadkami niewielkich wahań indeksów, co często się zdarza w oczekiwaniu na ważne rozstrzygnięcia. Z technicznego punktu widzenia, obraz rynku wygląda byczo. Dotyczy to jednak głównie indeksów europejskich, w tym WIG i WIG20. We Frankfurcie DAX znalazł się nad szczytem z początku maja 2011 r., a wskaźnik naszych blue chips dotarł do poziomu najwyższego od początku sierpnia 2011 r.

S&P500 odbił się jednak wczoraj dość wyraźnie od oporu, znajdującego się nieco powyżej 1430 punktów. To już trzecia próba zakończona niepowodzeniem. Słabsza końcówka sesji na Wall Street może więc negatywnie wpłynąć na początkową fazę handlu na naszym kontynencie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj