Sierakowska: Złoto najtańsze w bieżącym kwartale

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 grudnia 2012, 12:32
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA/Media
We wtorek na rynkach towarowych przeważała strona podażowa. Kolor czerwony dominował nawet pomimo spadku wartości dolara amerykańskiego, który sprzyja stronie popytowej.

Indeks CRB utrzymał się na symbolicznym plusie (+0,02%), za co odpowiedzialny jest wzrost notowań ropy naftowej. Ropa jest najważniejszym składnikiem indeksu CRB, a wczoraj była jednym z niewielu surowców, którym udało się wypracować zwyżkę.

Spadek zapasów ropy w USA

Notowania ropy Brent wzrosły wczoraj o niemal jeden procent, a cena amerykańskiej ropy WTI zwyżkowała o 0,53%. Trudno tłumaczyć tą zwyżkę sytuacją fundamentalną – ta w zasadzie nie miała znaczenia, bowiem na rynku wciąż obecne są obawy o znaczącą zwyżkę podaży ropy naftowej i, tym samym, na spadek cen tego surowca. Ropy ma być więcej zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na Bliskim Wschodzie.

Najważniejszy czynnik wspierający popyt na rynku ropy – napięcie polityczne na Bliskim Wschodzie – wydawał się wczoraj być na dalszym planie. Natomiast nadzieje na porozumienie w sprawie klifu fiskalnego wczoraj polepszyły nastroje inwestorów tylko na chwilę. Prawdopodobnie więc czynnikiem, który wsparł kupujących, była wczorajsza informacja o spadku zapasów ropy naftowej w USA. We wtorek Amerykański Instytut Paliw poinformował w swoim cotygodniowym raporcie dotyczącym zapasów paliw, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej w USA spadły aż o 4,1 mln baryłek. Spodziewano się mniejszego spadku, o około 1,1 mln baryłek.

Wczorajsza sesja nie zmieniła praktycznie nic, jeżeli chodzi o sytuację techniczną na wykresie ropy naftowej WTI. Notowania tego surowca od ubiegłego tygodnia poruszają się systematycznie w górę, jednak wciąż znajdują się w średnioterminowej konsolidacji w granicach 85-90 USD za baryłkę. Test górnej granicy tego kanału jest możliwy, ale jej pokonanie – mało prawdopodobne.

Złoto poniżej 1700 USD za uncję

Większy apetyt inwestorów na ryzykowne aktywa wpłynął natomiast negatywnie na notowania metali szlachetnych. Cena złota spadła wczoraj o 1,61%, odbijając się w dół od poziomu 1700 USD za uncję. Tym samym kruszec został przeceniony o niemal 30 USD za uncję – zniżkę zatrzymało dopiero techniczne wsparcie w rejonie 1672 USD za uncję, wyznaczone przez lokalne minimum z początku listopada tego roku.

Dzisiaj notowania tego kruszcu delikatnie odrabiają wczorajsze straty. Jednak jeśli na rynku będą utrzymywać się dobre nastroje, to możliwy jest spadek co najmniej do kolejnego poziomu wsparcia, a więc okolic 1634-1635 USD za uncję. Niemniej jednak, na silne przeceny raczej nie ma co liczyć, bowiem popyt na złoto ze strony inwestorów indywidualnych oraz banków centralnych jest całkiem spory.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj