Potocki: Rosja kontra Ameryka, czyli krótka historia o mopsie, słoniu i resecie

Władimir Putin i byli władcy Rosji na rosyjskich matrioszkach
Władimir Putin i byli władcy Rosji na rosyjskich matrioszkach/ShutterStock
Amerykańsko-rosyjski reset przeszedł do historii. Nie zabiły go ani kwestia tarczy antyrakietowej, ani spory wokół Syrii czy Iranu, ani też afera szpiegowska z Anną Chapman w roli głównej. Reset zabiło zapalenie trzustki, na które umarł prawnik Siergiej Magnitski - pisze w felietonie Michał Potocki.

Ta historia jest znana: rosyjski prawnik pracujący dla amerykańskiego funduszu inwestycyjnego wpada na trop afery korupcyjnej, której macki sięgają wysoko postawionych urzędników. W efekcie trafia do aresztu Matrosskaja Tiszyna pod sfingowanym zarzutem. Umiera w bólach kilka miesięcy później, bo nadzorcy Magnitskiego odmawiają udzielenia mu pomocy medycznej. Przez miesiące niewiele się w tej sprawie działo. Historia przyspieszyła, gdy pod koniec 2012 r. Kongres USA uchwalił sankcje wobec urzędników odpowiedzialnych za śmierć prawnika. Na razie nie podając ich nazwisk; te są dopiero ustalane przez rządowych analityków.

Moskwa zareagowała z typową dla siebie histerią, szermując tradycyjnymi argumentami „sam durak” i „u was niegrow bjut” (sam jesteś głupi, a u was biją Murzynów), przy okazji strzelając w stopy własnym obywatelom. Najpierw Duma, mimo autentycznego oburzenia znacznej części establishmentu, zakazała Amerykanom adopcji rosyjskich dzieci. Zakaz zadziałał także wobec 40 dzieci, w sprawie których trwały już procedury adopcyjne. Z kolei MSZ wprowadziło własne sankcje wizowe m.in. dla urzędników odpowiedzialnych, zdaniem Kremla, za obóz w Guantanamo czy tajne więzienia CIA. Wczoraj zaś ujawniono wycofanie się Rosji z umowy o współpracy z USA w walce z narkotykami.

Dobrym symbolem powrotu do starych przyzwyczajeń są słowa premiera Dmitrija Miedwiediewa – tego samego, który jako prezydent tak wiele mówił o demokracji i liberalnych swobodach. Tym razem, w Davos, powiedział parę słów o szefie funduszu, dla którego Magnitski pracował i który zrobił wiele, by ukarać winnych śmierci. – Szkoda, że Siergiej Magnitski zmarł, a Bill Browder ciągle żyje i jest na wolności – powiedział chodzący symbol liberalizmu, co sam Browder uznał za groźbę, pamiętając o losie Aleksandra Litwinienki. Moskwa przykrywa połajankami własne poczucie słabości wobec Ameryki, któremu towarzyszy zarazem – rosyjski paradoks – kompleks wyższości. Niczym w baśni Iwana Kryłowa: „Aj, mopsik malusi! Skoro szczeka na słonia, jak silny być musi!”.

1189021-i02-2013-022-00000070b-802.jpg
Michał Potocki dziennikarz działu życie gospodarcze świat
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPotocki: Rosja kontra Ameryka, czyli krótka historia o mopsie, słoniu i resecie »
Tematy: prawo
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj