Pod presją prasy i twórców minister Boni modyfikuje przepisy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 lutego 2013, 16:06
Michał Boni
Michał Boni/Newspix
Po naszych publikacjach oraz apelu twórców, który podpisało blisko 500 osób, Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zapowiedziało, że art. 12a z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (u.ś.u.d.e.) zostanie wycofany.

Prace nad nowelizacją tej ustawy toczą się od 2009 r. Mają one doprecyzować niejasne zapisy i dostosować ją do współczesnych internetowych realiów. Do noweli w 2010 r. dodano artykuł 12a, który od odpowiedzialności cywilnej i karnej za treści np. łamiące prawa autorskie, naruszające czyjeś dobre imię czy propagujące treści faszystowskie zwalniał właścicieli wyszukiwarek internetowych i serwisy z linkami. Wcześniej z takiej odpowiedzialności zwolnieni byli tylko dostawcy technicznych usług.

– Tyle że właśnie formułę wyszukiwarek i serwisów linkowych, czyli serwisy nie tyle z konkretnymi treściami, ile przekierowujące do nich przyjmuje coraz więcej stron pirackich. Takie sformułowanie prawa oznacza, że przykładowo Kim Dotcom, słynny twórca serwisu Megauploud, mógłby nieznacznie zmodyfikować działanie swojego serwisu i jako wyszukiwarka założyć działalność w Polsce – pisał na łamach DGP w połowie lutego były szef departamentu prawnego w Ministerstwie Kultury mecenas Dominik Skoczek.

Wprawdzie MAiC podkreślało, że nie chodzi wcale o propagowanie piractwa, ale zapis ten oburzył też twórców, którzy podkreślali, że ich prace są obecnie nagminnie kopiowane i rozpowszechniane w internecie, a tak sformułowany przepis znacznie utrudni ochronę własności intelektualnej. Oburzeni artyści opublikowali apel do Donalda Tuska, w którym wzywali do wycofania tego artykułu i apelowali o to, by MAiC nie wchodziło w kompetencje Ministerstwa Kultury. Pod wpływem tej krytyki minister Michał Boni zapowiedział wczoraj, że feralny artykuł będzie wycofany z ustawy.

Jednak to wcale nie rozwiązuje problemu. Jak tłumaczy Igor Ostrowski, były wiceszef MAiC, zrezygnowanie z regulacji utrzyma obecny stan niepewności prawnej. – Nadal nie będzie wiadomo, czy i w jakim zakresie właściciele wyszukiwarek mają odpowiadać za umożliwianie dostępu do nielegalnych treści – tłumaczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj