Chińska gospodarka w opałach. W sektorze bankowym zawrzało

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 czerwca 2013, 04:30
W ubiegłym tygodniu na chińskim rynku międzybankowym zawrzało. Stopy procentowe wzrosły na rekordowe od wielu lat poziomy, które opuściły dopiero po interwencjach Ludowego Banku Chin.

Sytuacja w dalszym ciągu jest jednak daleka od ideału. Czy warto zwracać uwagę na to wydarzenie z naszej perspektywy? Pamiętajmy, iż Chiny to druga po amerykańskiej gospodarka na świecie. Poważne problemy finansowe na tym rynku muszą odbić się na kondycji całej światowej gospodarki.

Gwałtowny wzrost stóp procentowych na rynku międzybankowym, który zachwiał płynnością na rynku finansowym, przywołał obawy o rzeczywistą kondycję sektora bankowego, a pośrednio i całej chińskiej gospodarki. Powodów do niepokoju bowiem nie brakuje. Załamanie się akcji kredytowej i rynku nieruchomości oprócz ogromnych kłopotów dla banków i zadłużonych obywateli doprowadziłoby również do bankructw wielu samorządów lokalnych finansujących większość inwestycji infrastrukturalnych.

W Chinach imponujący wzrost PKB w ostatnich latach napędzany był przede wszystkim inwestycjami, których udział w tworzeniu tego wskaźnika sięgał 50 proc. W gorączce inwestycyjnej sens i celowość konkretnych projektów nieraz ustępowała miejsca samemu procesowi budowania. Prowadziło to do wielu paradoksów, z których najbardziej jaskrawym przykładem są miasta-widma.

Ceny nieruchomości i to nie tylko w największych miastach już dawno przekroczyły możliwości nabywcze przeciętnego obywatela Państwa Środka. Wzrost cen (zwłaszcza w latach 2000-2008) napędzany był przede wszystkim przez klasę średnią korzystającą z luźnej polityki kredytowej banków. Wprawdzie w 2011 r. na skutek wprowadzenia licznych ograniczeń ceny nieruchomości spadły, ale statystyki z br. znowu mówią o wzrostach cen i to pomimo spowolnienia tempa wzrostu chińskiej gospodarki.

>>> Polecamy: Siedzimy na beczce prochu? Chiny tracą kontrolę nad swoją gospodarką

Obawy o prawdziwą, a nie tylko raportowaną kondycję sektora bankowego są tym większe, iż w Chinach skala tzw. shadow bankingu (udzielania kredytów w sposób omijający oficjalne ograniczenia i regulacje) jest ogromna i wciąż rośnie. Przez niektórych ekspertów szacowana jest już nawet na ponad 200 proc. PKB.

Teraz kluczowe pytanie nie brzmi, czy przed chińską gospodarką ma problemy, tylko jak poradzą sobie z nimi władze. Arcytrudnym wyzwaniem będzie utrzymanie wzrostu PKB na poziomie 7 proc. i zwiększeniu udziału konsumpcji w PKB. Co więcej, to wszystko będzie musiało odbyć się w sposób nie wzbudzający paniki na rynkach finansowych i nie wywołujących destabilizacji społecznej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Emmerson S.A.
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj