Rząd przedstawił do konsultacji trzy warianty zmian w systemie emerytalnym - dwie możliwości dobrowolności i umorzenie obligacji OFE. Jak mówi Informacyjnej Agencji Radiowej Jeremi Mordasewicz te propozycje zmierzają w jednym kierunku - likwidacji OFE i przeniesienia środków do ZUS, gdzie zostaną natychmiast wydane na bieżące emerytury. Wszyscy za to zapłacimy wysoką cenę - uważa ekspert.

Wyjaśnia, że przybywa ludzi starszych, a dzieci rodzi się coraz mniej. Dzisiaj na na jednego emeryta pracują trzy osoby. Za 25 lat będą to już tylko dwie osoby. To oznacza, że jedna trzecia emerytury powinna pochodzić z oszczędności, a dwie trzecie ze składek. Jeśli tak się nie stanie to świadczenie albo będzie niższe o tę jedną trzecią, albo trzeba będzie pokolenie naszych dzieci zmusić do płacenia wyższych podatków. To zaś może oznaczać nasilenie się emigracji, która już dzisiaj jest znacząca.

Jeremi Mordasewicz zwraca też uwagę, że gdyby autorzy raportu dokonali rzetelnego przeglądu funkcjonowania całego systemu emerytalnego, wówczas teza o negatywnym wpływie OFE na gospodarkę i finanse publiczne nie zdołałaby się obronić. - Oszczędzanie na emeryturę w II filarze czyli w OFE jest bowiem bardzo korzystne dla gospodarki - podkreśla Jeremi Mordasewicz. Wyjaśnia, że dzięki temu wzrastają oszczędności i inwestycje. Skoro zaś wzrastają inwestycje to wzrasta produktywność. Wzrost produktywności oznacza zaś wzrost wynagrodzeń. Jednocześnie więcej inwestycji to więcej zatrudnionych. Skoro zaś więcej ludzi pracuje i wyższe otrzymują wynagrodzenia, to i nasze emerytury w przyszłości będą wyższe - tłumaczy rozmówca IAR

Według Jeremiego Mordasewicza rządowe propozycje dobrowolności zawierają bariery, które skutecznie zniechęcą obywateli do dalszego oszczędzania w OFE. Będą trzy miesiące na podjęcie decyzji czy chcemy pozostać w Otwartym Funduszu Emerytalnym czy całość składki ma powędrować do ZUS-u. Brak decyzji ma oznaczać przeniesienie składki do ZUS-u. Także druga propozycja dobrowolności jest nie do przyjęcia - uważa rozmówca IAR. Zakłada obniżenie składki do OFE do 2 procent i dopłacenie tych dwóch procent przez każdego z nas z własnej kieszeni. Rząd z pewnością zdaje sobie sprawę, że nie spotka się ona z przychylnością społeczeństwa.

Reklama

Inaczej rządowy raport ocenia profesor Leokadia Oręziak z SGH. Jak mówi IAR możliwość samodzielnego decydowania o przynależności do OFE to bardzo dobry pomysł, gdyż przymusowe oszczędzanie w drugim filarze skazuje Polaków na głodowe emerytury w przyszłości. Zwróciła uwagę, że fundusze nie dbają o interes przyszłych seniorów i czerpią zyski bez względu na osiągane wyniki inwestycyjne.

Rząd przedstawił do konsultacji trzy warianty zmian w systemie emerytalnym. Pierwszy to umorzenie wszystkich obligacji zakupionych do tej pory przez OFE i zapisanie środków na subkoncie w ZUS-ie. Są również dwie możliwości dobrowolności. I tak każdy emeryt będzie mógł wybrać czy chce pozostać w drugim filarze czy też przenieść całość swojej składki emerytalnej do ZUS-u. Drugi wariant dobrowolności polega natomiast na tym, że aby oszczędzać w OFE trzeba by było przekazywać do funduszy dodatkową część wynagrodzenia. Zdaniem profesor Oręziak w proponowanych zmianach rząd idzie w dobrym kierunku broniąc interesów przyszłego emeryta.