Współpraca z nimi to dla właścicieli restauracji sposób na pozyskanie nowych klientów i tanią reklamę. Z pośrednikiem trzeba się jednak podzielić zyskiem, a czasem zapłacić mu za inne usługi.

Na polskim rynku działa kilka ogólnopolskich serwisów oraz co najmniej drugie tyle o zasięgu regionalnym. Wśród najbardziej znanych graczy tego sektora są m.in. Pizzaportal.pl, Foodpanda.pl, Skubacz.pl czy Pyszne.pl. Największe serwisy dają klientom dostęp już do ponad 2,6 tys. restauracji. Biorąc jednak pod uwagę to, że w Polsce funkcjonuje łącznie ponad 40 tys. barów i restauracji, ich rozwój jest wciąż na wczesnym etapie. Nie ukrywają tego zresztą menedżerowie serwisów, deklarując, że dążą do stałego poszerzania oferty. Na przykład Foodpanda.pl, współpracujący już z 700 restauracjami, zakłada, że pod koniec roku będzie mieć umowy z 1,2 tys. lokali. W przyszłym roku zaś serwis chce już współpracować z 3 tys. restauracji. Dynamiczny rozwój oferty ma też w planach Skubacz.pl, który dziś daje dostęp do menu 2 tys. placówek.

>>> Czytaj też: Zarobki w hotelach i gastronomii: pracownicy na końcu listy płac

Łatwe wejście

Co powinni zrobić przedsiębiorcy, którzy wciąż zastanawiają się na przyłączeniem się do jednego z portali. Wystarczy skontaktować się z jego przedstawicielem, którego znaleźć można na stronie serwisu. Kolejnym krokiem jest wizyta konsultanta portalu w lokalu w celu jego weryfikacji. – Sprawdzamy, czy restauracja faktycznie istnieje, jakie ma opinie na rynku, i prosimy o dostarczenej dokumentu założycielskiego. Umowa jest zawierana w ciągu 2–3 dni – tłumaczy Marek Skubacz, współwłaściciel i prezes portalu Skubacz.pl.

Nawiązanie współpracy nie wiąże się z żadnymi kosztami. Obecność na portalach jest bezpłatna. Serwisy żyją z prowizji od składanych za ich pośrednictwem zamówień. Stawki są ustalane indywidualnie z właścicielami restauracji. Zwykle mieszczą się w granicach od 8 do 15 proc.

Kolejnym krokiem jest rozwiązanie kwestii komunikacji między serwisem a restauracją. Po pierwsze może się ona odbywać przez terminal, który restauracja otrzymuje od serwisu. Wyświetlają się na nim informacje o nadchodzących zamówieniach. Po drugie może być ona prowadzona za pośrednictwem specjalnej strony internetowej, gdzie właściciel placówki gastronomicznej, korzystając z indywidualnego loginu i hasła, może na bieżąco śledzić nadchodzące zamówienia. A są one widoczne już po kilku sekundach od zatwierdzenia przez klienta.

Trzecim rozwiązaniem jest otrzymywanie informacji o złożonym zamówieniu na smartfon czy tablet. W większości serwisów dostęp do strony internetowej oraz ściągnięcie potrzebnej aplikacji jest darmowe. Opłaty pobierają najczęściej te portale, które komunikują się z restauratorem przez terminal. Koszt jego udostępnienia to kilkaset złotych.

>>> Czytaj też: Wzrost franczyzowej konkurencji to niższe koszty inwestycji

...i wyjście

W zamian odchodzą jednak koszty stworzenia, utrzymywania i pozycjonowania własnej strony internetowej czy platformy do obsługi zamówień. A to oznacza oszczędności na poziomie kilku tysięcy złotych na starcie przy uruchomieniu i od kilkudziesięciu do kilkuset złotych w skali miesiąca. Restauracje mogą też liczyć na promocję swojej oferty w internecie oraz materiałach drukowanych. Bywa, że portale partycypują, lub wręcz w całości je pokrywają w związanych z tym kosztach. Oczywiście, trzeba brać pod uwagę, że oferta znajdzie się tam wśród reklam konkurencji.

Umowa o współpracy może być zawarta na czas określony lub nieokreślony. Jak zauważa Piotr Łagowski z Foodpanda.pl. przy tym drugim rozwiązaniu stosowany jest jednomiesięczny okres wypowiedzenia. – Godzimy się też na podpisanie umowy na okres próbny – dodaje Marek Skubacz.

Jak deklarują przedstawiciele serwisów, rozwiązanie umowy może nastąpić w każdej chwili. Wystarczy tylko poinformować o tym na piśmie portal. Jednak to pośrednicy częściej niż restauratorzy rezygnują ze współpracy. – Tak się dzieje, gdy lokal nie dba o swój wizerunek, markę oraz o jakość serwowanych produktów. O wszelkich nieprawidłowościach donosi nam nasz system kontroli zamówień – informuje Marek Skubacz.

Co daje współpraca

Przede wszystkim możliwość pozyskania nowych klientów. Jest to widoczne już w pierwszych dniach od rozpoczęcia kooperacji. W sumie, jak deklarują restauratorzy liczba zamówień zwiększa się od kilku do kilkunastu procent. – Tak się dzieje bo restauracje otrzymują bezpłatną formę promocji skierowaną do ściśle określonej grupy. Umieszczamy baner na stronie głównej naszego serwisu z logo lokalu. Jest tam przez miesiąc – wyjaśnia Piotr Łagowski.

Oprócz tego, jak dodaje informacja o rozpoczęciu współpracy z danym restauratorem jest rozsyłana do użytkowników skoncentrowanych w okolicy restauracji. – W sumie SMS-em trafia do ok. pół tysiąca osób. Informacje o restauracji trafiają do użytkowników serwisu również poprzez newsletter – mówi Piotr Łagowski.

Wiele portali umożliwiających zamawianie jedzenia przez internet ogranicza przedsiębiorców klauzulami o wyłączności współpracy. Są jednak takie, które pozwalają współpracować nawet z kilkoma serwisami.