Od momentu, kiedy pozarządowa organizacja Human Rights Watch podała do publicznej wiadomości informacje, jakoby jedno z tajnych więzień CIA zostało zorganizowane na terenie Polski, polscy politycy nabrali wody w usta. Ich milczenie i powolność działania prokuratury nie zatrzymają jednak procesu odtajniania informacji o działaniach wywiadu USA w wojnie z terroryzmem. Tajne więzienia są przedmiotem badania Senatu USA. To działanie systemowe, którego nie da się wstrzymać i uzasadnić niezgodnością z polską racją stanu. Racją stanu senackiej komisji ds. wywiadu jest pełne wyjaśnienie roli CIA w programie tajnych więzień. Komisja nie pierwszy raz prześwietla brudne operacje służb specjalnych. I nie pierwszy raz rykoszetem dostają sojusznicy Waszyngtonu.

Śledztwo senackie ciągnie się od sierpnia 2008 r. Postępowanie było już wielokrotnie przedłużane. Ostatni termin upływa 11 lutego. Jednak w tej chwili wiadomo, że zostanie po raz kolejny przesunięty.

Dokument już dziś liczy 6,3 tys. stron. Jego stworzenie kosztowało 40 mln dol. Wiadomo, że znajdują się w nim szczegółowe opisy programu zaawansowanych technik przesłuchań, czyli po prostu tortur. W Waszyngtonie trwa przeciąganie liny między zwolennikami a przeciwnikami upublicznienia raportu. Do tych pierwszych zaliczają się zasiadający w senackiej komisji ds. służb demokraci, w tym przewodnicząca Dianne Feinstein i bezkompromisowy senator z Kolorado Mark Udall. Z drugiej strony zakulisową walkę o tajność raportu wiedzie obecny szef agencji John Brennan.

>>> Czytaj też: Więzienia CIA w Polsce: co wiemy o nich dzisiaj?

Jak jednak pokazuje historia publicznego nadzoru nad tajnymi służbami w Stanach, jeśli pogłoski o wątpliwych działaniach służb się potwierdzą, nie da się uniknąć rozliczeń. Tak było, kiedy w 1974 r. „New York Times” opublikował artykuł Seymoura Herscha na temat programu podsłuchiwania protestujących przeciw wojnie obywateli USA. Operacja ta, znana pod kryptonimem „Chaos”, wzbudziła potężne oburzenie. W Kongresie w 1975 r. powołano specjalne komisje, które miały zbadać te doniesienia. W Izbie Reprezentantów powstała komisja Pike’a, a w Senacie – komisja Churcha.

Reprezentanci ostatecznie nie zdecydowali się opublikować wyników dochodzenia przeprowadzonego przez komisję Pike’a. Raport jednak wyciekł i został opublikowany na łamach prasy. Z kolei komisji Churcha udało się przyłapać na kłamstwie Richarda Helmsa, szefa CIA w latach 1966–1973, kiedy senatorowie zapytali go o zaangażowanie agencji w Chile. Ostatecznie sąd skazał go za to na dwa lata więzienia w zawieszeniu i 2 tys. dol. grzywny. Znacznie większa liczba osób usłyszała zarzuty w związku z aferą Iran-Contras, m.in. sekretarz obrony Caspar Weinberger i szef CIA William Casey. Większość z nich ułaskawił prezydent George Bush senior.

Na skutek rekomendacji udzielonych przez komisję Churcha w Kongresie powołano stałe ciała odpowiedzialne za nadzór nad tajnymi służbami. To właśnie raport przez nie przygotowany naświetlił kwestię tajnych więzień.

W efekcie przecieków z senackiej komisji wiemy, że tajne więzienie CIA w Polsce istniało najpewniej od grudnia 2002 r. do września 2003 r. i nosiło kryptonim „Quartz”. Polskie służby za udostępnienie ośrodka w Starych Kiejkutach miały otrzymać rzekomo 15 mln dol., które przyjął ówczesny zastępca szefa Agencji Wywiadu płk. Andrzej Derlatka. Przez jakiś czas mówiło się, że zarzuty w tej sprawie usłyszy jego ówczesny przełożony, czyli szef AW Zbigniew Siemiątkowski. W toku śledztwa polskiej prokuratury pojawiły się pogłoski, jakoby miał być pierwszą osobą, której postawiono zarzuty w związku ze śledztwem. Powróciły teraz po tym, jak krakowska prokuratura potwierdziła, że zarzuty usłyszał „funkcjonariusz publiczny”.

>>> Czytaj też: "Washington Post": CIA zapłaciła 15 mln USD za tajne więzienie w Polsce