Rynek obfituje w propozycje dla nowych firm, które mają pomysł na sukces, ale nie mają środków, aby go zrealizować. Konkursy, festiwale i programy dla start-upów organizuje większość dużych korporacji. Niedawno ruszyła pierwsza polska edycja Orange Fab, czyli programu wspomagającego rozwój małych, innowacyjnych firm. Orange zaprasza do współpracy inżynierów, programistów, projektantów i przedsiębiorców. Uczestnicy programu mają szansę stworzyć wspólną ofertę produktową z Orange, zdobyć inwestora oraz wsparcie finansowe w wysokości do 40 tys. zł.

Innowacyjnych pomysłów poszukuje też na przykład Agora, która już czwarty raz organizuje Startup Fest. W tym roku wyłoniono w nim 20 firm, którzy zaprezentują się podczas finału, w którym można zdobyć 50 tys. zł oraz darmową kampanię reklamową w internecie o wartości 100 tys. zł.

Wspólny interes

Inwestycja w start-up wiąże się z dużym ryzykiem. Inwestor musi pokryć koszt realizacji projektu. Często oznacza to sfinansowanie drogiego oprogramowania czy budowę prototypu. Jeśli produkt nie trafi potem do sprzedaży, inwestor ponosi stratę albo musi dokapitalizować współpracujące z nim przedsiębiorstwo. Dlatego duże koncerny organizując konkursy dla start-upów, wybierają tylko takie projekty, które mogą im przynieść coś więcej niż tylko zysk z inwestycji.

– W relacjach między firmami nie ma czegoś takiego jak bezinteresowna pomoc. Zawsze przyczyną realizacji tego typu programów musi być jakiś wspólny interes. Początkująca firma musi rozważyć argumenty przemawiające za i przeciw współpracy z dużym koncernem. Z jednej strony może zyskać inwestora, z drugiej związać sobie ręce – tłumaczy prof. Piotr Moncarz z Uniwersytetu w Stanfordzie.

>>> Czytaj też: Korporacje inwestują w start-upy: jak przyciągnąć innowacje

Dodaje, że na przykład gdyby WhatsApp związał się z Facebookiem na bardzo wczesnym etapie działalności, to waluacja firmy byłaby niska i nigdy nie dowiedzielibyśmy się o transakcji, w której gigant przejął małą firmę za 19 mld dol.

Kreatywność w cenie

Dlaczego koncerny chętnie uruchamiają programy wspierania start-upów? – Duże firmy stają się coraz mniej kreatywne. Tymczasem dynamika rozwoju technologicznego zaczyna się na coraz niższym poziomie w strukturach firm, w małych grupach, gdzie powstaje pomysł i wymyślany jest sposób jego realizacji. Takie grupy trudno wyłonić w dużych korporacjach – mówi Moncarz. Jego zdaniem wielkie korporacje od lat bezskutecznie poszukują na rynku pracowników, którzy działają w niekonwencjonalny sposób i mogą stworzyć coś interesującego. Zakup WhatsApp był bardzo nagłośniony, bo chodziło o ogromną kwotę. Jednak takich transakcji na dużo mniejszą skalę jest znacznie więcej. Facebook czy Google do swojego portoflio wciąż dokładają pomysły i opracowania, które nie zostały przez nie wymyślone. Ktoś inny wymyślił i doprowadził projekt do etapu, w którym nadaje się on do realizacji. Wtedy został zakupiony razem z firmą lub nawiązano z nią współpracę na bardziej partnerskich zasadach. – Nic więc dziwnego, że takie koncerny jak Cisco, HP czy Orange tworzą enklawy dla małych firm i zachęcają je do współpracy za pomocą specjalnych programów. Pomagają im się rozwijać, a jednocześnie obserwują, w które z nich warto zainwestować. Łatwiej działać w ten sposób niż szukać podobnych usług na całym rynku – podkreśla prof. Moncarz.

Ochronić indywidualność

Na co w związku z tym powinien zwrócić uwagę początkujący przedsiębiorca, jeśli szuka wsparcia finansowego? – We współpracy ważne jest, aby zachować niezależność. Jeśli kapitał jest wprowadzany z przywilejami dla dużej firmy (która przecież nie jest funduszem kapitałowym i musi mieć coś więcej niż tylko zysk z inwestycji), to można się spodziewać, że przedsiębiorca zwiąże się umową zabraniającą mu samodzielnego działania na wszystkich rynkach – mówi Moncarz. Jego zdaniem to zły model, bo inwestor powinien być raczej przewodnikiem małej firmy i pomóc jej w rozwijaniu własnej struktury oraz strategii rynkowej. Dodaje, że jeśli na współpracę z dużym koncernem decyduje się mała firma, to często oznacza to akceptację faktu, że tak naprawdę przyjmuje ofertę zatrudnienia oddając jednocześnie swój pomysł. – Dlatego bardzo ważne jest to, aby przyjrzeć się strukturze umowy przeniesienia własności intelektualnej – radzi Moncarz.

Modele współpracy inwestorów ze start-upami są różne. Na przykład US Innovation Hub zaprasza do siebie firmy, które wykazują już pewną dojrzałość – mają nie tylko pomysł, ale prototyp produktu i doświadczenie rynkowe, a często nawet już sprzedają. Mają też solidną bazę ekonomiczną. Są to firmy, które mogą zaistnieć na rynku i nie stracić swojej indywidualności.