Rosja prowokuje inwazję. Im więcej przemocy, tym bardziej realny podział Ukrainy

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
9 kwietnia 2014, 16:03
Rosja prowokuje inwazję. Im więcej przemocy, tym bardziej realny podział Ukrainy
Reuters/Forum/Dziennik Gazeta Prawna
Kreml eskaluje napięcie na wschodzie Ukrainy. Wczoraj prorosyjscy separatyści w Charkowie zajęli i zaminowali budynek Służby Bezpieczeństwa.

Według niepotwierdzonych informacji wzięli również kilkudziesięciu zakładników. Wydarzenia w Charkowie, Doniecku i Ługańsku w planach rosyjskich strategów mają wykreować Majdan a rebours. Prorosyjscy demonstranci zajmują i okupują budynki lokalnej administracji, według logiki zrewoltowanej zimą Ukrainy zachodniej. Rewolucyjne władze w Kijowie prowadzą w Doniecku, Ługańsku i Charkowie „operację antyterrorystyczną”, stosując retorykę SBU z okresu późnego Janukowycza.

Jak komentowaliśmy w poniedziałkowym wydaniu, taki scenariusz jest na rękę Moskwie. Im więcej przemocy na wschodzie i południu Ukrainy, tym łatwiej uzasadnić konieczność kantonizacji państwa, a faktycznie jego podziału na niezależne od Kijowa, a zwasalizowane przez Kreml podmioty.

Jeśli przemoc rozleje się na mniejsze miasta, takie jak Mikołajów czy Chersoń, jeszcze przed wyborami może dojść do wymuszonej zmiany ustroju państwa. Najczarniejszym scenariuszem jest powtórzenie scenariusza krymskiego.

>>> Czytaj też: Kto kogo opłacał na Ukrainie, czyli rosyjsko-amerykańska wymiana ciosów

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj