Uwzględnia ona różnice między inwestowaniem w OFE lub w ZUS. Najważniejsze wnioski są następujące: po pierwsze – subkonto w ZUS daje wyższą stopę zwrotu i wyższą emeryturę. Po drugie – emerytury będą relatywnie niskie.

Ile dostaniemy?

Symulację wykonano w cenach z 2015 r., biorąc pod uwagę realny wzrost PKB i wzrost płac. Okazuje się, że osoba zarabiająca przeciętne wynagrodzenie przez całą karierę zawodową dostanie emeryturę wartą od 4900 zł do niemal 5700 zł w zależności od tego, czy jej składka trafi do OFE, czy do ZUS. Z kolei najniższa emerytura w 2062 r. będzie nawet o 2800 zł niższa od przeciętnej. A najwyższa będzie aż o ponad 8,5 tys. większa od przeciętnej. To liczby, które na pewno robią wrażenie, ale warto pamiętać, że dotyczą roku 2062. Czyli niemal półwiecza wzrostu gospodarki i podwyżek wynagrodzeń. Sytuacja się zmienia, gdy odniesiemy je do ówczesnych pensji. Bo stopa zastąpienia, czyli relacja emerytury do ostatniej pensji, wynosi w symulacji Credit Agricole od 40 do 47 proc. Podczas gdy dziś jest znacznie wyższa i wynosi ponad 60 proc.

Jak się okazuje, wynik osiągnięty w symulacji jest wyśrubowany i trudny do osiągnięcia. Dotyczy bowiem osób, które zaczną pracę w 2015 r. i będą pracowały i odprowadzały składki w nieprzerwany sposób do roku 2062. Zwłaszcza w przypadku sporej części kobiet osiągnięcie takiego wyniku może być bardzo trudne.

Kolejny problem to moment rozpoczęcia pracy. Duża część osób, zwłaszcza na początku kariery zawodowej, jest zatrudniana na umowy, od których albo składka emerytalna nie jest odprowadzana, albo jest odprowadzana w niewielkim zakresie. W efekcie np. czas pracy w trakcie całej kariery zawodowej krótszy o 5 lat to równowartość mniej więcej rocznej pensji, która nie trafi na konto emerytalne. Kolejna niewiadoma to czas, jaki będziemy żyli na emeryturze. Ponieważ emeryturę oblicza się, dzieląc wypracowane oszczędności przez spodziewaną długość trwania życia na emeryturze. Im dłuższy okres życia na emeryturze, tym niższe świadczenie. Obecnie dla osób, które dożyją 67 lat, wynosi on 196 miesięcy. Ale w dwóch wariantach ekonomiści założyli, że po 2060 r. na emeryturze będziemy żyli od 3 do 5 lat dłużej niż obecnie. W efekcie stopa zastąpienia spadnie o ok. 7 proc. Do poniżej 40 proc. w wariancie życia dłuższego o 3 lata i ponad 10 proc., jeśli emeryt będzie żył 5 lat dłużej.

– Symulacja pokazuje, jak te przyszłe emerytury będą niskie w porównaniu do ostatniego wynagrodzenia – komentuje wyniki główny ekonomista Credit Agricole Jakub Borowski.

OFE doskonale pokazują mechanizm ekonomicznej kolonizacji Polski. "Interesy, jakie zachodnie instytucje mogły u nas robić, przebijały skalą zyskowności cokolwiek, czego by się chwyciły w swych własnych krajach" - pisze w opinii prof. Andrzej Szahaj.

Co lepsze: ZUS czy OFE?

Jak wynika z symulacji, lepsze wyniki daje subkonto w ZUS niż wybór OFE. Emerytura wypracowana w OFE jest pod koniec okresu oszczędzania od 4 do 6 pkt proc. niższa od emerytury z subkonta w ZUS. Dopiero przy założeniu, że realna stopa zwrotu OFE będzie wyższa o 3,7 pkt proc. od tempa wzrostu PKB, OFE zrównuje się z waloryzacją subkonta w ZUS.

– To znacząca premia i taka premia musiałaby się utrzymać przez kilkadziesiąt lat. To pokazuje, jaki warunek musi być spełniony, by wejście do OFE było neutralne – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.

Główny powód to sposób waloryzowania oszczędności zapisywany na subkoncie w ZUS. Pieniądze, które tam trafią, waloryzowane są średnim wskaźnikiem nominalnego PKB z ostatnich pięciu lat. Czyli zsumowanym wskaźnikiem realnego wzrostu gospodarczego i inflacji. Jak zauważają ekonomiści, już taki sposób waloryzacji jest bardzo hojny z punktu widzenia możliwości finansów publicznych. Ale dodatkowo podbija ten efekt średnia z 5 lat. Ponieważ wszystkie prognozy długoterminowe dla Polski przewidują, że tempo wzrostu PKB będzie z czasem malało. To oznacza, że wskaźnik waloryzacji subkonta jest wyższy niż wskaźnik PKB w danym roku. Bo zawiera „wspomnienie” szybszego wzrostu z poprzednich lat. – Dlatego nawet w wariancie gdy OFE rosną tak jak PKB i nie ma żadnych opłat, to ZUS jest lepszy. Ale gdyby z czasem trajektoria PKB odbiła w górę, lepszym wariantem jest oszczędzanie w OFE – komentuje Jakub Borowski.

Polacy wolą ZUS. Tylko 21 tys. osób zadeklarowało zostanie w OFE. Czytaj więcej tutaj.

Znaczenie ma także kwestia opłat, jakie pobierają OFE, choć jak pokazuje analiza Credit Agricole, raczej symboliczne. Anulowanie opłat daje w symulacji różnice w stopie zastąpienia dla OFE poniżej 1 proc.

Główną niewiadomą dla symulacji przygotowanej przez ekonomistów Credit Agricole jest tempo wzrostu PKB po 2020 r. Będzie ono zależało od tego, jak Polska gospodarka poradzi sobie po zakończeniu dużego dofinansowania z Unii Europejskiej. Ekonomiści założyli, że najwyższe PKB będzie w 2015 r. i wyniesie 4 proc. Później będzie się stopniowo obniżać do 3 proc w 2020 r., 1,4 proc. PKB w 2030 r. i 1 proc. w 2037. – Pytanie, czy Polska stanie się gospodarką innowacyjną, co pozwoliłoby wygenerować wyższe tempo wzrostu PKB niż założone przez nas, a tym samym wyższe emerytury – podsumowuje Borowski.