Przez pierwsze trzy miesiące roku polska gospodarka wyraźnie przyspieszyła. Napędzały ją inwestycje, konsumpcja i eksport.

Wstępne dane o polskiej gospodarce podał dziś Główny Urząd Statystyczny. Wynik – 3,3 proc. wzrostu - jest nieco powyżej oczekiwań ekonomistów, którzy spodziewali się go na poziomie 3-3,2 proc. Eksperci wskazywali m.in. na odbudowujący się popyt krajowy, napędzany przede wszystkim konsumpcją (co sugerowały dane o rosnącej sprzedaży detalicznej) i inwestycyjnym odbiciem (bo wzrosła m.in. wartość kredytów udzielanych firmom na inwestycje).

Czy rzeczywiście tak było – tego dowiemy się dopiero pod koniec maja, gdy GUS poda szczegółowe dane. Na razie informacja o wzroście PKB w I kwartale to tzw. wstępny szacunek, który może się jeszcze zmienić.

Reklama

>>> Czytaj też: Inflacja znów zaskoczyła ekonomistów. Ceny praktycznie stanęły w miejscu

- Wydaje się jednak, że to wzrost gospodarczy jechał na kilku silnikach, nie był napędzany tylko przez eksport, ale i popyt krajowy. Szczególnie wyraźnym bodźcem mogły być inwestycje. Nasz szacunek to wzrost inwestycji na poziomie 5, 5 proc. Głownie dzięki inwestycjom budowlanym, którym sprzyjała dobra pogoda, ale też mamy sygnały ożywienia w inwestycjach prywatnych firm w maszyny i urządzenia – mówi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

W tym eksperci też są zgodni: dużo ciekawsze będą dane za drugi kwartał. Wtedy powinny się ujawnić pierwsze negatywne skutki kryzysu na Wschodzie, zwłaszcza spadku eksportu do Rosji z powodu nałożonego embarga i na Ukrainę (przez malejący popyt). Trwałość ożywienia popytu krajowego też zresztą nie jest wcale taka pewna, bo znów mamy spadek inflacji. W kwietniu wyniosła ona 0,3 proc. w skali roku (eksperci oczekiwali 0,6 proc.) – widać, jak na dłoni, że nie ma tzw. presji popytowej, która powodowałaby wzrost cen. Choć dane za jeden miesiąc niczego nie przesądzają, a spadek inflacji był spowodowany wyhamowaniem wzrostu cen żywności – co też można wiązać ze skutkami rosyjskiego embarga (większa podaż towaru na rynku w kraju).

- Drugi kwartał będzie interesujący, bo zabraknie w nim kilku czynników jednorazowych, które poprawiały koniunkturę w pierwszym. Na przykład nie będzie już efektu kratki, która nakręcała sprzedaż samochodów. Nie spodziewam się jednak jakiegoś wyhamowania gospodarki, raczej osłabienia impetu. Wzrost PKB powyżej 3 proc. nadal jest możliwy – mówi Maliszewski.

Ile wynoszą przychody budżetowe Polski na tle innych państw Europy? Zobacz WYKRES DNIA