Przasnyski: 2500 punktów to za mało

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 czerwca 2014, 08:42
Roman Przasnyski, Open Finance
Roman Przasnyski, Open Finance/Media
Indeks naszych największych spółek należał we wtorek do najmocniej rosnących wskaźników na świecie. Wystarczyła do tego zwyżka o zaledwie 0,75 proc.

Nie wystarczyła ona za to, by pokonać psychologiczny poziom 2500 punktów. Wyzwanie dla byków znajduje się jednak nieco wyżej.

Od kilku dni nasz rynek zachowuje się zupełnie przyzwoicie, choć jednocześnie trudno dostrzec jakąś nadzwyczajną siłę względem pozostałych parkietów. Fakt, że WIG20 we wtorek znalazł się w światowej czołówce o niczym jeszcze nie świadczy. Dzień wcześniej wyraźnie rozczarował, więc by zrobić krok naprzód, czy raczej w górę, potrzeba czegoś więcej.

Czegoś więcej niż trzydniowa zabawa wokół 2500 punktów, choć oczywiście fakt, że ten poziom jest w grze, należy zapisać na plus dla byków. Stoją one jednak przed wyzwaniem, jakim jest szczyt z 24 lutego, położony 27 punktów wyżej. To niezbyt wielki dystans, leżący w zasięgu jednej sesji.

Trzeba jednak pamiętać, że nie licząc wtorkowej wpadki, indeks rośnie od siedmiu sesji, zyskując w tym czasie prawie 3 proc., a patrząc z nieco dłuższej perspektywy, zwyżka trwa już trzy tygodnie, dając bykom urobek sięgający 4,5 proc. Skala tych osiągnięć na kolana nie rzuca, ale każe się spodziewać co najmniej przystanku, jeśli nie cofnięcia. Nie wiadomo zresztą, który z tych wariantów byłby lepszy.

Ewentualne problemy z kontynuacją zwyżki to malejące ponownie obroty, sytuacja w otoczeniu i kandydaci do roli lokomotyw rynku. Mniejsza aktywność handlu wskazuje na to, że zagranica znów trochę o nas zapomniała i nie sposób przewidzieć, kiedy się to zmieni. Giełdowe otoczenie jest bardzo mocne, zarówno jeśli chodzi o parkiety wiodące, jak i emerging markets. To plus, ale jednocześnie pewne zagrożenie.

Seria historycznych rekordów kiedyś się musi zatrzymać. Oznaki lekkiej zadyszki zaczęły być widoczne w trakcie wtorkowej sesji na Wall Street. Co prawda ostatecznie S&P500 zniżkował jedynie o symboliczne dwie setne procent, ale już w poniedziałek cofnął się wyraźnie, po pokonaniu poziomu 1950 punktów.

Choć szerokość rynku w segmencie blue chips przy wczorajszej zwyżce nie budziła specjalnych zastrzeżeń, to dzień wcześniej równie imponująca była przy rynku spadającym. Taka zmienność nastrojów ma niewiele wspólnego z konsekwencją inwestorów w utrzymaniu tendencji. Dotyczy to zarówno poszczególnych spółek, jak i branż.

Na podtrzymanie korzystnej dla byków atmosfery wciąż wpływają niedawne decyzje i zapowiedzi EBC, a na nowe impulsy ze strony makroekonomii, trzeba będzie poczekać do piątku, gdy opublikowane zostaną dane z chińskiej gospodarki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj