Prorosyjscy rebelianci zaatakowali dziś posterunek Gwardii Narodowej koło Słowiańska. Atak został odparty. Jak informuje Gwardia, zginęło trzech napastników a dwóch schwytano. W nocy powtórzyły się ataki prorosyjskich terrorystów w Ługańsku, gdzie rebelianci dwukrotnie ostrzelali z granatnika lotnisko. Nie zanotowano strat. Wczoraj nad tym lotniskiem zestrzelono podchodzący do lądowania samolot transportowy Ił-76. 

Po wczorajszej pikiecie przed ambasadą Rosji w Kijowie zatrzymano kilkoro uczestników, poinformował ukraiński MSZ na swojej stronie internetowej.
- Rząd Ukrainy podejmuje wszelkie możliwe kroki, by protest przebiegał spokojnie i zostało przywrócone bezpieczeństwo przedstawicielstwa dyplomatycznego - napisano w oświadczeniu.

Podkreślono w nim, że manifestujący protestowali przeciwko agresywnej polityce Kremla i wsparciu Rosji dla "terrorystów i separatystów", których działania doprowadzają do śmierci obywateli Ukrainy i wojskowych. Resort podkreśla przy tym, że oburzenie manifestujących zostało wykorzystane do prowokacji, które nie odpowiadają normom stosunków dyplomatycznych. Pikieta, którą rozpoczęto wczoraj w ciągu dnia, jest kontynuowana.

Ludzie zaczęli się gromadzić przed rosyjską ambasadą w Kijowie po informacjach o zestrzeleniu przez prorosyjskich separatystów ukraińskiego samolotu wojskowego koło Ługańska na wschodzie kraju, w którym zginęło 40 żołnierzy i 9 członków załogi. Zniszczono samochody należące do pracowników ambasady, budynek obrzucono jajkami, a według rosyjskich mediów - kamieniami. Zerwano z masztu rosyjską flagę. Media informują też o małym pożarze, który został wywołany rzuconym koktajlem Mołotowa. Mury ambasady ostrzelano z karabinków do paintballa.

Późnym wieczorem na demonstrację przyszedł minister spraw zagranicznych Andrij Deszczyca, który rozmawiał z protestującymi i starał się ich uspokoić. Pośrednio poparł ich postulaty. Powtórzył nawet niektóre z haseł manifestujących.

MSZ w Moskwie zażądał zapewnienia bezpieczeństwa rosyjskim dyplomatom w Kijowie. A w Radzie Bezpieczeństwa ONZ Rosja próbowała przeforsować rezolucję potępiającą atak na ambasadę w Kijowie. W projekcie rezolucji rozesłanym do 15 państw-członków Rady Bezpieczeństwa ONZ proponowano potępienie napaści na ambasadę Rosji w Kijowie. Podkreślono konieczność specjalnej ochrony misji dyplomatycznych zgodnie z konwencją wiedeńską z 1963 roku.

Państwa zachodnie zablokowały jednak w Radzie Bezpieczeństwa ONZ przygotowany przez Rosję projekt rezolucji w sprawie potępienia wczorajszych wydarzeń w Kijowie. 

>>> Czytaj także: Ukraina jest ofiarą Bretton Woods? 

Szef Rady Europejskiej: zewnętrzne wsparcie dla separatystów musi zostać przerwane

Unia Europejska ponownie nakłania Rosję do podjęcia konkretnych kroków w celu osłabienia napięć na Ukrainie. Szef Rady Europejskiej oświadczył, że zewnętrzne wsparcie zbrojne dla prorosyjskich separatystów musi zostać natychmiast przerwane. Herman Van Rompuy odniósł się do zestrzelenia ukraińskiego samolotu wojskowego nad Ługańskiem, gdzie zginęło 49 osób.

Szef Rady napisał, że "nie ma wątpliwości, iż uzbrojone grupy, które terroryzują i utrudniają życie Ukraińcom, korzystają z zewnętrznego wsparcia, w tym z zaopatrzenia w broń". Jego zdaniem Rosja ponosi główną odpowiedzialność za to, by uniemożliwić tego typu działania.

Przewodniczący Rady podkreślił, że "każde inne podejście czy wykazywanie publicznej dwuznaczności wobec tego co się dzieje, jest sprzeczne z międzynarodowymi zobowiązaniami Rosji".

W zakończeniu ukraińskiego kryzysu nie pomaga także fiasko kolejnych rozmów gazowych między Rosją a Ukrainą, w których pośredniczy Unia Europejska. Spotkanie jakie odbyło się w sobotę wieczorem w Kijowie nie przyniosło porozumienia. Negocjacje mają być kontynuowane dziś.

Rosyjscy politycy domagają się zaostrzenia polityki. Posłusznie?

Rosja powinna zmienić swe postępowanie wobec Ukrainy - przekonują rosyjscy politycy i komentatorzy. Wczorajsze zamieszki przed ambasadą Rosji w Kijowie wywołały oburzenie w Moskwie.

Rosyjskie MSZ wyraziło oburzenie, zażądało przeprosin i natychmiastowego zagwarantowania bezpieczeństwa swoim dyplomatom. Politolog Aleksandr Końkow, cytowany przez agencję RIA Novosti, twierdzi, że wczorajszy atak na ambasadę w Kijowie to logiczny skutek nieodpowiedzialnej i nielegalnej polityki ukraińskich władz.

Inny ekspert, Aleksiej Muchin, podkreśla, że kijowskie władze od dawna demonstrują niechęć do nawiązania poprawnych kontaktów z Rosją. W związku z tym proponuje, aby rosyjska dyplomacja powstrzymała się od jakichkolwiek rozmów ze stroną ukraińską.

Rosyjscy komentatorzy zarzucili również państwom Unii Europejskiej i Stanom Zjednoczonym tolerowanie tego typu działań oraz brak międzynarodowej solidarności. W opinii szefa komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej, Aleksieja Puszkowa, zablokowanie przez Zachód zgłoszonej przez Rosję rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w tej sprawie to skandal. Zdaniem Puszkowa, zachodni sojusznicy Ukrainy dali sygnał, że teraz można bezkarnie napadać na rosyjskie ambasady.