Ludowcy chcą poparcia PO dla ustawy ograniczającej możliwości zakupu gruntów rolnych przez cudzoziemców. 

Rządząca koalicja jest już w tej sprawie po słowie. Na ostatnim spotkaniu PO i PSL poświęconym sytuacji po aferze podsłuchowej był to jeden z głównych postulatów ludowców. I już we wtorek, dzień po spotkaniu koalicyjnych liderów, PSL złożył do laski marszałkowskiej projekt ustawy, który utrudnia obrót ziemią w Polsce obywateli innych państw, w tym unijnych. „Zakłada się ograniczenie nabywania nieruchomości rolnych przez osoby nieuprawnione, nabywające je w innych celach niż prowadzenie produkcji rolnej” – napisano w uzasadnieniu do ustawy.

Ludowcy mocno przy okazji zwiększyć uprawnienia Agencji Nieruchomości Rolnych. Jak wyglądałby handel ziemią po wejściu w życie ustawy? Jeśli rolnik chciałby sprzedać część swojego gospodarstwa, dostanie dwie drogi.

Po pierwsze, jeśli sam znajdzie nabywcę – rolnika, który chce powiększyć gospodarstwo rodzinne, osobę bliską sprzedającemu, członka spółdzielni rolniczej, samorząd lub Skarb Państwa, może dokonać transakcji, nie informując ANR. W każdym innym przypadku pośrednikiem w sprzedaży byłaby agencja. Rolnik udzielałby jej pełnomocnictwa do sprzedaży i ustalał cenę. Agencja zaś zwracałaby się do działającej na danym terenie izby rolniczej i szukała rolników zainteresowanych powiększeniem swojego gospodarstwa poprzez zakup ziemi wystawionej na sprzedaż. Czyli oferta byłaby skierowana przede wszystkim do sąsiadów sprzedającego. Dopiero jeśli agencji nie uda się znaleźć nabywcy, właściciel będzie mógł grunt sprzedać samodzielnie, także np. cudzoziemcowi. Ten wieloetapowy mechanizm ma minimalizować ryzyko sprzedaży ziemi rolnej obywatelom innych państw.

Celem ustawy jest także stworzenie warunków do koncentracji gospodarstw rodzinnych, stąd znajdą się w niej liczne ograniczenia mające zapobiegać ich rozdrabnianiu. Z drugiej strony ustawa określa maksymalną powierzchnię rodzinnego gospodarstwa rolnego na 300 ha łącznie z dzierżawami. Czyli właściciele większych areałów nie będą mogli korzystać z preferencji zawartych w nowym prawie.

W tej chwili eksperci prawni PO przyglądają się projektowi. Z naszych informacji wynika, że mają zastrzeżenia, ale raczej dotyczą one konkretnych rozwiązań, a nie samej idei, jaka przyświeca projektowi. W Sejmie najpewniej będzie większość, by wprowadzić przepisy ograniczające nabywanie ziemi przez cudzoziemców.

– Poprzemy każde rozwiązanie, które chociaż w minimalnym stopniu chroni polskich rolników – deklaruje Krzysztof Jurgiel z PiS, były minister rolnictwa.

PiS złożył już zresztą projekt, któremu przyświeca podobny cel i nad którym pracuje obecnie jedna z podkomisji sejmowych. Tyle że są wobec niego zastrzeżenia ekspertów o niezgodność z prawem unijnym. – Eksperci każde odstąpienie od warunków z 2004 r., jakie Polska ustaliła z UE w sprawie okresów przejściowych na handel ziemią, traktują jako złamanie unijnych reguł – skarży się poseł Jurgiel.

Najnowszy projekt ludowców ma te rafy ominąć. To o tyle realne, że podobne rozwiązania funkcjonują w większości krajów UE. – Oficjalnie w Unii może pan kupić ziemię jako Polak, ale praktycznie nie może pan tego zrobić. Są różnego rodzaju ograniczenia dotyczące kwalifikacji czy miejsca zamieszkania. Jedyne dwa kraje z otwartym rynkiem rolnym to dziś Polska i Rumunia – zauważa Piotr Sawala, zarządzający Funduszem Inwestycyjnym Zamkniętym WI Inwestycje Rolne.

We Francji istnieje Stowarzyszenie Zagospodarowania Ziemi i Urządzania Obszarów Wiejskich (SAFER), które kontroluje każdą transakcję sprzedaży ziemi rolnej i ma prawo pierwokupu. W efekcie średnia cena gruntów we Francji jest niższa niż nad Wisłą. Według Sawali obawy o wykup polskiej ziemi zwłaszcza w celach spekulacyjnych są przesadzone, gdyż obecnie średnia cena gruntów w Polsce to 60 proc. stawki unijnej. Oznacza to, że choć ceny będą jeszcze rosły, to już raczej w przedziale od 20 do 40 proc., co czyni spekulację nimi nieopłacalną. Politycznie jednak to nośny postulat, dlatego wprowadzenie ograniczeń wydaje się pewne.

>>> Czytaj też: Czy po 1 maja 2016 roku cudzoziemcy wykupią polską ziemię?