Dziennik przypomina, że od jutra obowiązuje w Rosji embargo na polskie owoce i warzywa.

Gazeta wyjaśnia, że owoce produkowane w Polsce są częściej pryskane chemicznymi preparatami. Podkreśla też, że wielokrotnie odnajdywano w polskich jabłkach larwy szkodników. Według „Rossijskiej Gaziety” co trzecie jabłko na rosyjskim rynku pochodziło z Polski. Teraz mają zastąpić je owoce rodzimej produkcji. Informacje podawane w mediach przypominają treścią propagandowe kroniki z okresu PRL o "imperialistycznej" stonce ziemniaczanej.

Rządowy dziennik zauważa, że w Polsce sadownictwo jest dotowane i dlatego nasi handlowcy mogli sprzedawać owoce do Rosji po konkurencyjnych cenach. Oprócz rosyjskich sadowników, lukę po polskich owocach mają wypełnić produkty importowane z: Chin, Argentyny, Iranu, Izraela i Turcji.

Rosja nie jest dużym rynkiem dla Polski

Marek Borowski uspakaja nastroje po nałożeniu przez Moskwę embarga na wwóz polskich owoców i warzyw. Obowiązywać ono będzie od jutra.

Były minister finansów mówił w radiowej Trójce, że Rosja nie jest dla naszego kraju tak dużym rynkiem, jak się powszechnie uważa. - Cały eksport Polski do Rosji to mniej więcej 15 proc. całego naszego eksportu, rolny - 5 proc. - wyliczał senator.

Zdaniem Marka Borowskiego, Europa musi przygotować się na kolejne restrykcje ze strony Rosji, ponieważ napięcie między Zachodem a Moskwą "będzie trwało dłuższy czas". Dlatego, w opinii polityka, w UE powinien zostać utworzony na przykład fundusz solidarnościowy. Senator powiedział, że zabiegać powinna o to między innymi polska dyplomacja.

Moskwa argumentuje, że nałożenie embarga na polskie owoce i warzywa to efekt notorycznego naruszania przez producentów z Polski obowiązujących w Rosji norm fitosanitarnych. Jednak w opinii niezależnych komentatorów, Moskwa w ten sposób reaguje na ogłoszone przez Unię Europejską sankcje gospodarcze. Podobne restrykcje w handlu produktami spożywczymi mają dotknąć również inne kraje Unii Europejskiej.

>>> Czytaj też: Putin ma asa w rękawie. Czy Rosja zagra kartą Snowdena?