NATO potwierdza: rosyjskie wozy bojowe nielegalnie wjechały na Ukrainę

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
15 sierpnia 2014, 11:47
Rosyjski konwój z pomocą humanitarną  EPA/YURI KOCHETKOV Dostawca: PAP/EPA.
Rosyjski konwój z pomocą humanitarną EPA/YURI KOCHETKOV Dostawca: PAP/EPA./PAP/EPA
NATO potwierdza "wtargnięcie" rosyjskich pojazdów wojskowych na teren Ukrainy. Nie mówi jednak o "inwazji". Część wozów bojowych już została zniszczona przez Ukraińców.

Ukraińcy zniszczyli część wozów bojowych, które wdarły się na terytorium ich kraju. Poinformował o tym prezydent Petro Poroszenko i Ukraińska Rada Bezpieczeństwa.

Wcześniej o rosyjskiej kolumnie wojskowej przekraczającej granicę, informowali zachodni dziennikarze. Kijów podkreśla, że to jeden z wielu takich incydentów.

O tym że, ukraińskie wojsko zniszczyło część rosyjskiej wojskowej kolumny powiedział prezydent Poroszenko w telefonicznej rozmowie z brytyjskim premierem Davidem Cameronem. Na terytorium Ukrainy poruszała się rosyjska kolumna złożona z opancerzonych wozów bojowych i ciężarówek. Miała zmierzać w kierunku miasta Mołodohwardijsk.

Informację o likwidacji części kolumny potwierdził rzecznik Rady Bezpieczeństwa Andrij Łysenko. Jak zaznaczył, kolumna znajdowała się pod nadzorem ukraińskiego wywiadu i w wyniku aktywnych działań ukraińskiej armii część tej kolumny "już nie istnieje". Rzecznik Rady Bezpieczeństwa dodał, że tego typu kolumny wojsk już od długiego czasu wdzierały się na terytorium Ukrainy. Nareszcie zachodni świat zobaczył na własne oczy co dzieje się na ukraińsko-rosyjskiej granicy - podkreślił.

O rosyjskiej wojskowej kolumnie wjeżdżającej na Ukrainę poinformowali zachodni dziennikarze, którzy śledzą rosyjski konwój humanitarny znajdujący się w przygranicznej miejscowości Kamieńsk Szachtyński w Rosji.

Szef brytyjskiego rządu zadeklarował zdecydowane poparcie dla Ukrainy i działań jej prezydenta. Dodał, że Wielka Brytania jest gotowa udzielić Ukrainie pomocy finansowej.Londyn wezwał też rosyjskiego ambasadora do wyjaśnień w sprawie wjazdu rosyjskich wojsk na teren Ukrainy.

Ukraińcy nie mogą rozpocząć sprawdzania rosyjskiej kolumny

Tymczasem ukraińskie służby nie mogą rozpocząć sprawdzania rosyjskiej kolumny humanitarnej. Kilkudziesięciu ukraińskich pograniczników i celników przybyło na terytorium Rosji - w miejsce, gdzie stacjonuje konwój z pomocą. Powinni byli rozpocząć sprawdzanie ciężarówek, ale nie mogą, ponieważ Czerwony Krzyż nie dostarczył wymaganej dokumentacji.

W rosyjskiej miejscowości Donieck, obok granicy z Ukrainą wciąż zaparkowanych jest kilkaset TIR-ów z rosyjską pomocą. Zgodnie z rosyjsko-ukraińskimi uzgodnieniami, pomoc powinna była być sprawdzona przez ukraińskie służby, a następnie pod egidą Czerwonego Krzyża powinna wjechać na terytorium zajmowane przez separatystów. Konwój trafić ma do zajętego przez prorosyjskie bojówki Ługańska. Zgodnie z procedurami, Czerwony Krzyż powinien przekazać ukraińskim służbom odpowiednią dokumentację na temat konwoju. Bez tego Ukraińcy nie mogą rozpocząć pracy. Dokumentacji wciąż brak. Tymczasem dziennikarze, którzy zebrali się w miejscu postoju rosyjskiego konwoju, informują, że wiele z ciężarówek załadowanych jest tylko częściowo - niektóre do połowy, niektóre tylko do jednej trzeciej przestrzeni bagażowej.

Ukraina w centrum uwagi ministrów w Brukseli

Alarmująca sytuacja na Ukrainie - to jeden z głównych problemów, jakimi dziś zajmują się unijni ministrowie spraw zagranicznych. Szefowie dyplomacji spotkali się w Brukseli na nadzwyczajnym posiedzeniu. Jednym z elementów rozmów jest kwestia rosyjskiego konwoju z pomocą humanitarną.

Litewski minister Linas Linkevicius powiedział przed spotkaniem, że Rosja - zamiast wysyłać konwój - dużo skuteczniej pomogłaby Ukraińcom skupiając się raczej na przerwaniu dostaw broni prorosyjskim separatystom.

„Jesteśmy bardzo zaniepokojeni rozwojem wydarzeń, ponieważ z jednej strony mówimy o tzw. konwoju humanitarnym, a z drugiej strony - widzimy dalsze zaostrzenie napięć” - powiedział Linkevicius. Jego zdaniem, Rosja - wysyłając misję humanitarną - próbuje odwrócić uwagę od eskalacji sytuacji w regionie. „Pokazuje to, jak trudno nam jest w takiej sytuacji zaufać” - dodał minister.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj