Ukraina chce kupić broń od Polski. Warszawa chce zdecydować z NATO

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 sierpnia 2014, 18:17
jeńcy w Doniecku
jeńcy w Doniecku/PAP/EPA
Władze Ukrainy zwróciły się do Polski z prośbą o sprzedaż Kijowowi broni - informuje TVN24 Biznes i Świat. Polski rząd czeka z odpowiedzią do szczytu NATO. Ministerstwo Obrony Narodowej zdementowało te doniesienia.

TVN24 Biznes i Świat dowiedziała się, że Polska przeznaczy w tym roku około 20 mln zł na wsparcie Ukrainy. Na taki budżet składają się m. in. koszty leczenia osób rannych podczas zamieszek na Majdanie, a także ewentualnej pomocy medycznej w przyszłości, np. dla rannych podczas walk żołnierzy.

Polska w każdej chwili gotowa jest także sfinansować fundusz wymiany młodzieży między Polską a Ukrainą. Około miliona złotych może być przeznaczone na ponad 100 osobową misję obserwatorów w ramach wyborów parlamentarnych na Ukrainie. Już podczas wyborów prezydenckich Polska miała najliczniejszą misję z państw obserwatorów.

MON nie potwierdza

Ministerstwo Obrony Narodowej nie potwierdza informacji o prośbie skierowanej przez Ukrainę dotyczącej sprzedaży broni - mówi Informacyjnej Agencji Radiowej rzecznik resortu Jacek Sońta. Wcześniej informację o tym, że władze z Kijowie zwróciły się do Polski z taką prośbą podała telewizja TVN24 Biznes i Świat.

MON ściśle współpracuje z ministerstwem obrony Ukrainy w zakresie wsparcia humanitarnego dla ukraińskich żołnierzy, powiedział Jacek Sońta. Efektem tej współpracy jest podpisana 14 sierpnia umowa o przekazaniu między innymi żywności, materacy i koców. Pierwsza pomoc ma trafić na Ukrainę w ciągu najbliższych dni

Rzecznik MON dodaje, że resort jest na bieżąco informowany przez Ukrainę o jej potrzebach. Pomoc dla tego kraju jest również koordynowana w ramach NATO i będzie przedmiotem obrad komisji NATO-Ukraina na szczycie w Walii na początku września.

>>> Czytaj też:Nuklearne gry wojenne. Rosja może wykorzystać broń masowego rażenia

Mieszkańcy Mariupola obawiają się powrotu separatystów

Napięta sytuacja w okolicach Mariupola w obwodzie donieckim. Mieszkańcy obawiają się powrotu separatystów, którzy zaktywizowali swoje działania.

Ukraiński batalion Azow poinformował, że zniszczył dwa czołgi należące do separatystów. Miały one kierować się w stronę Mariupola. Żołnierze twierdzą, że zatrzymali dwóch rosyjskich komandosów. Spalone czołgi miały być częścią kolumny składającej się z kilkudziesięciu maszyn, która rano wdarła się na terytorium Ukrainy ze strony Rosji.

Gubernator obwodu donieckiego Serhij Taruta uspokaja, że separatyści do Mariupola nie wrócą. Wokół miasta są dwa okręgi ukraińskiej armii. Liczący niemal pół miliona mieszkańców Mariupol został opanowany przez separatystów w kwietniu. 13 czerwca miasto zostało odbite przez ukraińską armię i batalion Azow.

>>> Czytaj też: Kuźniar: NATO powinno przegrupować wojska na Wschód

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj