Łączyć praktykę z pracą, wzorem dawnego terminowania, taki cel przyświecał powstaniu staży na współczesnym rynku pracy. Analiza ofert staży z sierpnia i września tego roku, zamieszczonych na popularnym portalu infopraca.pl wskazuje na to, że głównym powodem decydowania się firm na przyjęcie stażystów, jest chęć skorzystania z darmowego pracownika, by nie płacić ani za jego pracę, ani za ubezpieczenie.

Na 17 przeanalizowanych ofert stażu z Warszawy z przełomu sierpnia i września: cztery oferowały jakąkolwiek odpłatność, pozostałych 13 było bezpłatnych. Żadna z ofert nie informowała o tym, że zostanie zawarta umowa absolwencka, na podstawie ustawy z 2009 r. o praktykach absolwenckich. Z ogłoszeń wyłaniają się priorytetowe potrzeby przedsiębiorców. Przede wszystkim, praca stażysty ma być bezpłatna (71 proc. ogłoszeń), na trzy miesiące (58 proc.), poszukiwany stażysta musi mieć specjalistyczne doświadczenie w danej dziedzinie (76 proc.).

Mimo, że staż z definicji zakłada naukę zawodu, jakąkolwiek naukę, choćby definiowaną jako „dostęp do bezpłatnych szkoleń firmowych”, oferuje jedynie połowa ogłoszeń (52 proc.). Tyle samo firm naciska na dyspozycyjność w wymiarze pełnego etatu, 40 godzin tygodniowo. Cztery firmy oferują staże zdalne. Nie wskazują jednak, w jaki sposób miałaby się odbywać taka nauka w „wymiarze korespondencyjnym”. Pamiętając o tym, że staż to według słownika PWN „praktyczna nauka zawodu”.

>>> Czytaj też: Jakie kierunki wybierali kandydaci na studia? Uczelnie techniczne biją rekordy popularności

"Z najlepszymi rozważymy współpracę"

Oszczędności

Oszczędności

źródło: ShutterStock

Z treści ogłoszeń o stażach wyłania się też fikcja dzisiejszego rynku pracy. Pracodawcy szukają bezpłatnych, przeważnie, pracowników na trzy miesiące, oferując im możliwość - nie pewność – ewentualnego zatrudnienia, jeśli spełnią nie zdefiniowane precyzyjnie oczekiwania.

Ogłoszenia niezobowiązująco obiecują stażystom zatrudnienie po okresie bezpłatnej pracy - jeśli kandydat będzie wystarczająco idealny: „osoba, która wykaże się zaangażowaniem i ambicją otrzyma propozycję stałej i płatnej pracy”, „z najlepszymi rozważymy możliwość nawiązania stałej współpracy”, „po okresie trzymiesięcznego stażu możliwość zatrudnienia”. Jedna firma pisze nawet „oferujemy gwarancję stałego zatrudnienia po trzech miesiącach w przypadku spełnienia oczekiwań”.

- Uważam, ze takie ogłoszenia są nieetyczne, a firmy dające mgliste obietnice oparte na zwrotach niedookreślonych z dużym prawdopodobieństwem korzystają z nieodpłatnej pracy – komentuje dr Barbara Godlewska-Bujok, wykładowca prawa pracy na Uniwersytecie Warszawskim. - Co innego gdyby z takimi osobami została zawarta umowa, być może przedwstępna, uzależniająca uzyskanie zatrudnienia od osiągnięcia konkretnych wskaźników, np. pewnej efektywności w zdobywaniu nowych klientów. Wydaje mi się, że w przypadkach opisanych przez Panią firmy wcale nie chcą zatrudniać, a nawet jeżeli to jest to przykład wyjątkowo perfidnego procesu selekcyjnego – dodała dr Godlewska-Bujok.

Czy warto więc na początku kariery inwestować trzy miesiące życia na bezpłatną pracę? Na to pytanie odpowiedziała dr Magdalena Maśluk-Meller, rekruter i doradca kariery w firmie 8careers. - Trzy razy tak, ale musi to być praktyka w odpowiedniej organizacji i w obszarze zawodowym, na który jesteśmy zorientowani. Jedna właściwa praktyka, choćby bezpłatna, w wybranej branży i obszarze zawodowym w CV, zwiększy nasze szanse na stała pracę niż trzy lata doświadczenia na pół etatu w solarium. Zastrzega jednak: - Staż nie jest gwarancją zatrudnienia po jego ukończeniu, więc teoretycznie przedsiębiorstwo może operować długo zatrudniając jedynie stażystów. To domena start-upów i organizacji NGO – dodała dr Maśluk-Meller.

>>> Czytaj też: Na co wydawali pensję nasi przodkowie?

"Wynagrodzenie: od 1 do 10 tyś zł"

Oferty, oprócz jednej, były skierowane do studentów oraz absolwentów. Ci ostatni – po ukończeniu nauki – nie są już objęci ustawowym ubezpieczeniem, które przysługuje wszystkim uczącym się do 26 roku życia.

Private banking

Private banking

źródło: ShutterStock

Milton Friedman powiedział „nie ma bezpłatnych lunchów”. Nie istnieje tak naprawdę bezpłatna praca czy staż – to tylko jej koszty zostają przerzucone na „pracownika” i państwo, za to korzyści wypracowane przez niego - zostają już w firmie. Pracodawca zatrudniając kogoś bez umowy nie jest objęty żadnymi zobowiązaniami wynikającymi z prawa pracy. Taka osoba nie jest ubezpieczona choćby od wypadków w miejscu pracy, w tym także najbardziej prawdopodobnych – wypadków po drodze do pracy i podczas powrotów do domu.

- Dużą szkodę wyrządził przepis, że za osobę do 26 roku życia nie płaci się ZUS – mówi dr Barbara Godlewska-Bujok, wykładowca prawa pracy na Uniwersytecie Warszawskim. Osoby które pracują już kilka lat, są pozbawione składek, co powoduje, że ich podstawa do wyliczania późniejszych świadczeń jest niższa. Ekspert wskazuje też na wysokie koszty społeczne, które kryją się za nadużywaniem podobnych rozwiązań, brak stabilności, odwlekanie decyzji o założeniu rodziny i produkowanie rzeszy ludzi zależnych ekonomicznie, którzy nie zdołają zgromadzić potrzebnego kapitału na godną emeryturę. - Ma to również znaczenie wychowawcze, w pewnym sensie uczymy ludzi młodych, ze można być nieuczciwym wobec innych – stwierdziła.

>>> Czytaj też: Emigracyjny exodus trwa. Polacy nie chcą wracać do kraju

„Staż trwa trzy miesiące i jest bezpłatny, ponieważ szukamy osoby zdeterminowanej”

Kto korzysta z bezpłatnych trzymiesięcznych staży? Na ten haczyk złapały się nawet duże firmy, jak Burger King czy HRK. Darmowego pracownika na trzy miesiące poszukuje również instytucja z pogranicza gospodarki i dyplomacji, jak Belgijska Izba Gospodarcza, której założeniem statutowym jest wspieranie ekonomicznej współpracy polsko-belgijskiej.

Portal turystyczny Valdanos, dofinansowany z Unii Europejskiej, szukał aż 10 praktykantów do pracy zdalnej. Tak duża liczba poszukiwanych praktykantów sprawia, że można się zastanawiać, czy bezpłatna praca studentów nie została wpisana w biznesplan projektu. Oferuje szkolenia określane jako „,możliwość zapoznania się ze specyfiką projektów dofinansowanych z Unii Europejskiej”.

Ogłoszenia spełniają warunki zwykłych ogłoszeń rekrutacyjnych. Poszukiwani są wykształceni ludzie z kierunkowym doświadczeniem. Choćby ogłoszenie Belgijskiej Izby Gospodarczej, która szuka stażysty do udziały w organizacji wydarzeń – szkoleń czy przyjęć, przygotowywania o nich informacji, formularzy rejestracyjnych, szukania patronów medialnych, obsługi baz danych i prac administracyjnych. Tak sformułowane obowiązki spełniają już kryteria stawiane dla specjalisty ds. organizacji eventów, ewentualnie managera ds. sprzedaży i marketingu, które można znaleźć na tym samym portalu rekrutacyjnym.

Podobne ogłoszenia dał również pewien znany ogólnopolski portal informacyjny. Od stażysty oczekiwana jest nie tylko dobra znajomość jednego z sześciu języków, w tym tak popularnych w Polsce, jak rumuński lub węgierski, ale też znajomości zagadnień związanych z marketingiem online. Do obowiązków ma należeć raportowanie i analiza funkcjonalności serwisu, pisanie komunikatów prasowych i artykułów, monitorowanie działań konkurencji. Tu również widnieje obietnica, że „w zależności od przebiegu stażu istnieje możliwość zatrudnienia na stałe”.

Ten sam portal poszukuje stażysty, który może się pochwalić wiedzą informatyczna oraz zna funkcjonowanie aplikacji webowych, specyfikę zarządzania stroną WWW oraz ma doświadczenie w prowadzeniu profili w serwisach społecznościowych. W obowiązkach m.in. optymalizacja serwisów internetowych, przygotowywanie nowych rozwiązań, tworzenie materiałów produktowych oraz dokumentacji, marketing. Za trzymiesięczną pracę firma nie ma zamiaru płacić. Dlaczego? Odpowiedź jest w ogłoszeniu: „Staż trwa trzy miesiące i jest bezpłatny, ponieważ szukamy osoby zdeterminowanej”. 

Czy takie ogłoszenia spełniają wymagania normalnej płatnej pracy?

Dr Maśluk-Meller zgadza się, że poprzez takie ogłoszenia pracodawcy szukają wykwalifikowanych pracowników. - Tak, ale staże są z korzyścią dla obu stron - skomentowała. - Zaletami tej formy aktywności zawodowej jest socjalizacja w miejscu pracy, możliwość nabycia konkretnych umiejętności zawodowych i pogłębienia wiedzy branżowej. Praktyka stwarza możliwość bliższego zaprezentowania się pracodawcy poza procesem rekrutacji - dodała. Jej zdaniem pracodawcy przychylniej patrzą na kandydatów już zatrudnionych niż na bezrobotnych lub „praktykujących”.

Co sądzi zawodowy rekruter o darmowych stażach? - Bezpłatne staże w przedsiębiorstwach to jednak nieuczciwe praktyki – napisała dr Maśluk-Meller. - Wszyscy zdają sobie z tego sprawę, choć o tym nie mówią. Problematyczne wydaje się tu przede wszystkim nierównomierne rozłożenie kosztów związanych ze współpracą. Praktykanci nie dość, że wnoszą swój czas i dotychczas nabyte umiejętności, to muszą pokryć koszty życia w czasie odbywania stażu, podczas gdy koszty po stronie przedsiębiorstwa mają tylko niefinansową naturę, jak opieka nad praktykantem itp. - dodała.

„Poszukuję kreatywnej osoby do pracy przy obsłudze klienta”

Oferty proponujące staże płatne zwracają uwagę szerokimi widełkami stawek. Na przykład biuro tłumaczeń GTC AMG z Warszawy poszukuje wśród studentów i absolwentów tłumaczy – stażystów, którzy mogą się pochwalić „perfekcyjną znajomością języka angielskiego, bardzo dobra drugiego języka obecnego będzie dodatkowym atutem”. Przedział wynagrodzenia to 800 – 5 000 zł brutto. Jaka będzie faktyczna wysokość wynagrodzenia dla studentów firma nie ujawnia, zasłaniając się tajemnicą handlową.

Na pytanie, dlaczego nie zatrudnią osób, które już i tak mogą się wykazać „perfekcyjną” znajomością języka obcego, pracownik biura tłumaczeń stwierdził: – Osoby bez doświadczenia nie nadają się do pracy. Mogą pracować, ale nie u nas – dodał.

Co daje firmom i praktykantom ustawa absolwencka?

Możliwość przyjmowania osób przed trzydziestką na darmowe lub nisko płatne „staże” dawała ustawa z 2009 r. o praktykach absolwenckich. Celem praktyk było ułatwienie absolwentom uzyskiwania doświadczenia i nabywania umiejętności praktycznych niezbędnych do wykonywania pracy. Opierały się na posiadanym przez stażystów statusie bezrobotnego. W tym rozwiązaniu powszechna praktyka ujawniła jednak dwa słabe miejsca. Po pierwsze – zgodnie z art. 5 ustawy, praktyki muszą odbywać się na podstawie pisemnej umowy o praktyką absolwencką.

Kiedy firmy mogą podpisać ze stażystą umowę absolwencką? - Firmy mogą i powinny podpisywać umowę zawsze, jeżeli nie zamierzają podpisać umowy na okres próbny – wyjaśniła dr Godlewska-Bujok. - Mogą zresztą potraktować umowę o praktykę absolwencka jako poprzedzającą umowę o pracę. Taka umowa nie jest objęta ZUS, co ma swoje dobre i złe strony - dodała.

Po drugie, ustawodawca zakładał niejako, że stażysta pracując za darmo, kosztem swoim, swoich rodziców oraz reszty społeczeństwa, które składa się niejako na jego ubezpieczenie, nabędzie jakieś nowe umiejętności, co, jak widać w opisanych przypadkach, nie zawsze ma miejsce.

Na czym polega związek pracownika i pracodawcy oprócz świadczonej pracy i wypłacanych za to pieniędzy? - Stosunek pracy to nie tylko zwykła umowa, zobowiązanie stron do świadczenia określonych świadczeń – pracy w zamian za wynagrodzenie – wyjaśnia dr Barbara Godlewska-Bujok. - To więź, która może mieć wiele znaczeń, od prawnych – odpowiedzialności za dobrostan drugiej strony, po międzyludzkie – lojalność, uczciwość i współdziałanie. Niestety, nie zawsze to tak wygląda.

Śródtytuły w cudzysłowie są cytatami z analizowanych ofert staży