Potwierdziły się nasze informacje, które próbowała zdementować spółka PKP Intercity, o tym że mogą pojawić się poważne problemy z utrzymaniem Pendolino w czystości. Nieudany przetarg dotyczy czyszczenia pociągów Pendolino na terenie zaplecza technicznego w Gdyni, Wrocławiu, Krakowie i Katowicach.

Oferta spółki Impel wynosi 44 mln zł i przekracza budżet zamawiającego w sposób astronomiczny. Ten planował przeznaczyć na to zamówienie nie więcej niż 6 mln zł. Jak ustaliliśmy, Impel wliczył w ofertę wszystkie ryzyka, które spółka w większości przerzuca na wykonawcę.

Przewoźnik przyznaje, że oferta jest nie do przyjęcia. – Nasz roczny budżet na sprzątanie wszystkich pociągów to kwota 70 mln zł – przyznaje Zuzanna Szopowska, rzeczniczka PKP Intercity.

PKP Intercity ma duży problem, bo pociągi mają wyjechać na trasy w połowie grudnia. Zgodnie z prawem zamówień publicznych, nie można tego zlecenia zrealizować z wolnej ręki. Tryb bezprzetargowy można przeprowadzić wtedy, gdy pojawią się nieprzewidziane i występujące nagle dla zamawiającego okoliczności, które powodują, że przetarg uniemożliwi wykonanie usługi. W grę wchodzi powtórka przetargu na nowych zasadach, ale czasu jest bardzo mało.

- Analizujemy oferty. Decyzja w tej sprawie zapadnie do końca tygodnia – zapowiada Zuzanna Szopowska z PKP Intercity.

>>> Czytaj też: PKP ubrało konduktorów Pendolino. Koszt mundurów to 427 tys. zł [ZDJĘCIA]

W ubiegłym tygodniu napisaliśmy, że przetarg został pomyślany w sposób niewłaściwy. PKP Intercity ogłosiła go dopiero we wrześniu. Na rozstrzygnięcie, podpisanie umowy z wykonawcą i wprowadzenie go w teren PKP Intercity przewiduje dwa miesiące. W tym czasie wykonawca będzie musiał dogadać się z ich właścicielami terenu (np. spółką PKP PLK) w sprawie zapewnienie oświetlenia, podłączenia mediów itd. Jeśli nie zdąży, przewoźnik ma naliczać kary umowne.

Realizacja zadań ma ruszyć w ciągu pięciu dni od terminu podpisania umowy. Jedynym ocenianym kryterium w przetargu jest cena. Na dodatek PKP Intercity chce podpisać umowę tylko na rok. Tymczasem dla jej właściwego wykonania konieczne są duże inwestycje np. wóz asenizacyjny do obioru nieczystości (nowy kosztuje 100 tys. zł). Nowego więc nie będzie. A „odfekalnianie” – czyli odbiór nieczystości z pociągu - to sprawa kluczowa. Jeśli końcówki i wykonawca nie będą gotowe, będzie się to odbywało na Olszynce co trzy dni. Wtedy trzeba będzie zamykać toalety z powodu przepełnienia - usłyszeliśmy.

Jak ujawniliśmy jako pierwsi, tereny zaplecza technicznego w Gdyni, Wrocławiu, Krakowie i Katowicach nie są jeszcze gotowe. Przygotowana jest właściwie tylko baza techniczna na stołecznej Olszynce Grochowskiej, którą wybudował Alstom w ramach kontraktu na 20 Pendolino za 665 mln euro. Każdy z 20 Pendolino będzie tu jednak przyjeżdżał średnio raz na trzy dni.

Jak sprawdziliśmy, inaczej podszedł do sprawy Alstom, który do usługi czyszczenia i mycia składów w centralnej bazie utrzymania taboru wskazał już rok temu firmę ISS.

– Przetarg trwał 9 miesięcy, podczas których odrzucaliśmy oferentów, które nie dawali gwarancji odpowiedniego standardu. Umowę podpiszemy na pięć lat, żeby wykonawcy opłacało się zainwestować w nowoczesny sprzęt – mówi Tomasz Kłosinski z Alstomu.

Na stronie PKP Intercity wciąż wisi sprostowanie do naszego tekstu.

W sprostowaniu czytamy: „Każdy pociąg, niezależne od stacji początkowej, z której wyruszy, będzie posprzątany zgodnie z obowiązującym w PKP Intercity standardem. Usługa sprzątania na stacjach w: Krakowie, Katowicach, Wrocławiu i Gdyni będzie realizowana przez wyłonioną w przetargu firmę”.

- Obecnie analizujemy złożoną ofertę. Ponieważ przekracza ona przeznaczone przez nas na ten cel środki, w ciągu najbliższych dni podejmiemy decyzję dotyczącą dalszych kroków. Niezależnie od kierunku działań, pociągi wyjadą w połowie grudnia czyste i gotowe do przyjęcia pasażerów na pokład - mówi Zuzanna Szopowska, rzecznik prasowy PKP Intercity.

>>> Czytaj też: Wielka afera na kolei. Po polskich torach jeździ złom?