Ukraińcy ruszyli do urn. Poroszenko apeluje o udział w głosowaniu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 października 2014, 09:43
Petro Poroszenko i Angela Merkel
Petro Poroszenko i Angela Merkel/Media
Otwarto lokale wyborcze na Ukrainie. Nasi wschodni sąsiedzi wybierają w przedterminowym głosowaniu 225 deputowanych z list wyborczych i około 200 z okręgów jednomandatowych.

Nie we wszystkich z 225 okręgów udało się zorganizować głosowanie. Tak jest na Krymie oraz w dużej części obwodów donieckiego i ługańskiego, które są kontrolowane przez prorosyjskich separatystów. Mieszkańcy tych terenów mogą głosować poza nimi.  Przedterminowe wybory zostały ogłoszone przez prezydenta Petra Poroszenkę na życzenie większości Ukraińców wyrażone na Majdanie. Lokale zostaną zamknięte o 19.00 czasu polskiego, czyli 20.00 miejscowego

Poroszenko apeluje o udział w głosowaniu

Petro Poroszenko zaapelował do Ukraińców o udział w wyborach. Prezydent podkreślił, że nowy, współpracujący z nim parlament, będzie gwarancją reform.

Poroszenko, którego partia zajmuje pierwsze miejsce w sondażach, powiedział, że przygotował już umowę koalicyjną, która pozwoli na jak najszybsze powołanie odpowiedniego sojuszu w Radzie Najwyższej i przystąpienie do wprowadzania reform. Jego zdaniem, nowy parlament będzie całkowicie inny od poprzedniego. „Żeby realizować reformy nie brakuje mi politycznej woli, ale potrzebna jest jeszcze większość w Radzie. Reformatorska, a nie korupcyjna, proukraińska i proeuropejska, a nie proradziecka” - zaznaczył w orędziu do narodu.

Prezydent podkreślił, że Ukraińcy powinni głosować zgodnie z własnym sumieniem i przypomniał, że od tego roku zaostrzono kary za przekupstwo wyborcze. Karę ponosi nie tylko ten, który płaci za głos, ale także ten, który zgadza się go sprzedać, czyli zagłosować za daną kwotę na konkretnego kandydata.

Petro Poroszenko dodał, że władze zrobiły wszystko, aby kampania wyborcza była zgodna z demokratycznymi standardami.

>>> Czytaj też: Rubel sięgnął dna. Rosyjska waluta straciła 25 proc. swojej wartości

Na Krymie nie wierzą w wybory na Ukrainie

Na anektowanym przez Rosję Krymie rzadko wspomina się o wyborach na Ukrainie. Mieszkańcy półwyspu życzą jak najlepiej krewnym i znajomym, mieszkającym po drugiej stronie granicy. Jednocześnie podkreślają, że rosyjska aneksja uchroniła półwysep przed konfliktem zbrojnym.

Przeciętni Krymianie powtarzają to, co usłyszą w rosyjskich mediach. Część otwarcie twierdzi, że przez 23 lata półwysep znajdował się pod ukraińską okupacją. Wyborami na Ukrainie interesują się tylko ze względu na mieszkających po drugiej stronie granicy krewnych i przyjaciół. -„Te wybory i żadne inne niczego nie zmienią, dopóki banderowcy będą mieli coś do powiedzenia” - można usłyszeć w Symferopolu.

Zgodnie z ukraińską ordynacją, Krym nadal uznawany jest za część Ukrainy i jego mieszkańcy mają prawo udziału w głosowaniu. Ponieważ na anektowanym półwyspie nie utworzono żadnych komisji wyborczych, aby wziąć udział w wyborach trzeba wyjechać z Krymu. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj