Najprawdopodobniej w połowie przyszłego roku zostanie przyjęta ustawa o odnawialnych źródłach energii. Wejdzie w życie z początkiem 2016 roku. Firmy stawiające farmy wiatrowe - inwestorzy i tzw. deweloperzy, spieszą się, by jeszcze przed wejściem nowych regulacji uruchomić wiatraki i otrzymywać zielone certyfikaty, które są formą wsparcia państwa dla energetyki wiatrowej.

Według spodziewanych nowych rozwiązań ustawowych energia wyprodukowana przez farmy nie będzie już „z urzędu” kupowana, ale sprzedawana na aukcjach (im taniej, tym lepiej) lub kontraktowana przez dużych graczy, co nie będzie już tak opłacalne. Firma doradcza TPA Horwath 20 listopada br. przedstawiła szóstą edycję raportu „Energetyka wiatrowa w Polsce”, z którego wynika właśnie, że rynek OZE gwałtownie się zmieni po 2016 roku.

W 2013 roku na rynek weszły projekty dające 900 MW mocy, podobnie będzie w tym roku i w 2015. Inwestorzy i poganiające ich banki finansujące spieszą się, by farmy ruszyły przed wejściem w życie nowej ustawy. Na koniec 2013 roku łączna moc zainstalowana w farmach wiatrowych wyniosła 3,4 GW. A całkowita moc polskich elektrowni w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym wynosi 38,4 GW.

- Inwestorzy i deweloperzy słusznie przewidują, iż kres systemu wsparcia dla nowych instalacji OZE opartego na zielonych certyfikatach jest bliski, dlatego spieszą, się by uruchomić produkcję jeszcze przed wejściem nowej ustawy o OZE – powiedział w czasie prezentacji raportu Dziennikowi Gazecie Prawnej, Wojciech Sztuba, partner w TPA Horwath i współautor publikacji. W ocenie Sztuby z rynku w najbliższych latach znikną mali deweloperzy, którzy dysponują małym mocami na swoich farmach, a także projekty o niskiej efektywności.

Chodzi o wiatraki, które pracują poniżej 4 tys. (MWh) godzin rocznie. Dla porównania, elektrownie tradycyjne pracują nawet 8 tys. godzin w roku. - Dojdzie do głębokiej selekcji projektów dostępnych dziś na rynku – uważa Sztuba. A projektów, polegających na stawianiu wiatraków, na różnym etapie zaawansowania (w tym już pracujące), jest dziś około tysiąca.

Dlaczego przygotowywany jest projekt nowej ustawy? Według Dominika Sołtysiaka, partnera w kancelarii BSJP Brockhuis Jurczak Prusak po pierwsze, wynika on z konieczności wdrożenia Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/28/WE z dnia 23 kwietnia 2009 r. w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych. Po drugie, Polska musi doprowadzić w zakresie OZE do zgodności polskiego prawa z wytycznymi Komisji Europejskiej, dotyczącymi wsparcia OZE na lata 2014-2020. I po trzecie, z chęci ustabilizowania krajowego rynku OZE.

Dziennik Gazeta Prawna wraz z wnp.pl i Nowym Przemysłem byli patronami medialnymi raportu.

Jakie są bariery rozwoju rynku OZE w Polsce?

54 proc. brak regulacji dotyczących systemu wsparcia
44 proc. niestabilność prawa
40 proc. trudności z uzyskaniem przyłączenia do sieci
24 proc. wymogi środowiskowe
20 proc. protesty społeczne
10 proc. wadliwy system wsparcia
4 proc. trudności w pozyskaniu finansowania
4 proc. inne