Forsal logo

Wojna o polski konsulat w Petersburgu. Miasto żąda 1,62 mln dolarów za dzierżawę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 grudnia 2014, 08:32
Sąd ma rozpatrywać wniosek władz miejskich, domagających się zwolnienia nieruchomości. Miasto żąda też zaległych 1,62 mln dolarów za jej dzierżawę. Władze Petersburga twierdzą, że Polska jest jedynym krajem, który nie płaci za dzierżawę nieruchomości.

Postępowanie toczy się od 1 sierpnia przed Sądem Arbitrażowym Petersburga i Obwodu Leningradzkiego. Formalnie z pozwem wystąpiło przedsiębiorstwo państwowe Inpredserwis, które zajmuje się obsługą zagranicznych przedstawicielstw. We wrześniu i październiku odbyły się już dwa wstępne posiedzenia sądu. Na jednym z nich przedstawiciel Inpredserwisu Aleksiej Czernych oświadczył, że podobny proces sądowy toczy się Gdańsku. Tam jednak spór dotyczy podatków, a budynek rosyjskiego konsulatu jest własnością Federacji Rosyjskiej.

Petersburskie postępowanie dotyczy nieruchomości w historycznym centrum miasta. To dwa połączone ze sobą budynki o łącznej powierzchni 3 tys. metrów kwadratowych. Strona rosyjska twierdzi, że nasz Konsulat Generalny powinien płacić za czynsz od kwietnia 1993 roku. Utrzymuje, że Polska jednostronnie wypowiedziała wtedy umowę międzyrządową o nieodpłatnym użytkowaniu nieruchomości.

>>> Czytaj też: Kapitalizm według Putina. Ukraiński biznesmen zbił fortunę na handlu rosyjskim gazem

Pozew obejmuje roszczenie za trzy lata - taki jest maksymalny okres , za który można się domagać pieniędzy, jeśli nie ma umowy. Lokalne media wyliczyły, że według stanu z końca ubiegłego roku strona polska powinna zapłacić 10,81 mln dolarów.

Szef polskiego MSZ Grzegorz Schetyna, wyjaśniał, że w przypadku wymiany dyplomatycznej za nieruchomości płacą kraje, w których one się znajdują. Rosjanie nie płacą za ambasadę w Warszawie i za konsulaty w Polsce, my nie płacimy za ambasadę w Moskwie i nie płaciliśmy za konsulat w Petersburgu.

Sprawa konsulatu generalnego w Petersburgu jest elementem szerszego sporu Polski i Rosji o nieruchomości dyplomatyczne. Na początku roku informowała o tym Sejm wiceminister spraw zagranicznych RP Henryka Mościcka-Dendys. Według niej dysproporcja powstała w latach siedemdziesiątych, gdy Polska zastosowała się do porozumień międzyrządowych, przekazując Rosji na własność nieruchomości, zajmowane przez jej placówki. Umowa zobowiązywała stronę rosyjską - na zasadzie wzajemności - do przekazania na rzecz RP nieruchomości na potrzeby polskich przedstawicielstw dyplomatycznych. Rosja jednak nie zrobiła tego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Rosja
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj