Przez kilkanaście ostatnich lat bankom zależało na pozyskiwaniu nowych klientów. Pierwsze konta otwierali ci, którzy już wcześniej mieli dochody, ale z różnych względów nie korzystali z usług finansowych. Oraz wchodzące na rynek pracy pokolenie wyżu demograficznego.
Teraz zdecydowana większość z nas konto już ma (ci, co nie mają, nie wyglądają z punktu widzenia bankowców na perspektywicznych), a wyż się skończył. Rynek jest podzielony. Może się zdarzyć, że komuś przyjdzie do głowy, by zacząć się na nim rozpychać dzięki tanim usługom, ale to będą wyjątki. W ostatnich dniach doszedł kolejny powód: skok kursu franka – wbrew pojawiającym się tu i ówdzie komentarzom – wcale nie jest dla banków korzystny.
Jeśli wśród klientów pojawią się na większą skalę problemy ze spłatą zadłużenia, w bankach przełoży się to na bezpośrednie straty. Umocnienie franka ma też negatywny wpływ w krótkim terminie: wprawdzie wartość kredytów denominowanych w tej walucie urosła, ale o tyle samo urosły zobowiązania banków. Mówi się, że wyniki banków zależą od kondycji ich klientów. Jeśli chodzi o wysokość opłat za rachunki – działa to również w drugą stronę.
Redaktor w DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia. Zaczynał w czasie, gdy o stopach procentowych decydował w pojedynkę prezes NBP, czyli w poprzednim tysiącleciu. Pracując w „Dzienniku Gazecie Prawnej” od 2012 r., był twórcą rankingów banków i ubezpieczycieli "Gwiazdy Bankowości" i "Gwiazdy Ubezpieczeń". W tygodniku "Gazeta Bankowa" wymyślił ranking trafności prognoz makroeokonomicznych, który później przeniósł do Gazety Giełdy "Parkiet", gdzie konkurs wciąż ma się dobrze. W 2021 r. nagrodzony Grand Press Economy, w latach 2014 i 2021 laureat Nagrody Dziennikarskiej im. M. Krzaka przyznawanej przez Związek Banków Polskich.
