Międzynarodowy Fundusz Walutowy publikuje raporty ze swoich misji do każdego ze 188 należących do niego krajów. W środowym raporcie na temat gospodarki Rumunii, surowo ocenił politykę kraju w zakresie wdrażania funduszy unijnych. Fundusz przyznaje, że gospodarka rumuńska w znacznym stopniu skorygowała wewnętrzne i zewnętrzne zawirowania dzięki w rozsądnej polityce makroekonomicznej. Jednakże nietknięte – zdaniem MFW – zostały tradycyjne wąskie gardła dla rozwoju kraju, jakimi jest właśnie m.in. słaba infrastruktura publiczna

- Rumunia pozostaje wrażliwa na zewnętrzne wstrząsy i naprawa bilansu nie została jeszcze zakończona – napisał MFW w podsumowaniu, wskazując, że polityka makroekonomiczna musi się łączyć ze środkami, które podwyższą efektywność wydawania publicznych pieniędzy, a zwłaszcza przyśpieszą absorpcję funduszy unijnych. Konieczna jest też ponowne ożywienie opóźnionych reform przedsiębiorstw państwowych i rozwiązanie problemów sektora finansowego, pozostałości po kryzysie.

Zdaniem MFW, PKB Rumunii odbudowało się w ubiegłym roku do poziomu sprzed kryzysu. Silna konsumpcja i eksport wspierały gospodarcze odbicie, podczas gdy inwestycje zostały na niskim poziomie. Oczekiwania wobec PKB oscylują na poziomie 2,7 proc. w tym roku i 2,9 proc. w roku 2016. Głównym czynnikiem wzrostu będzie wciąż umacniająca się prywatna konsumpcja, na tle silnego wzrostu płac, niskich cen ropy i rekordowo niskich stóp procentowych. Spodziewany jest też niski wzrost inflacji.

>>> Czytaj też: Rosja kusi Grecję pieniędzmi. Ateny będą przyjacielem Moskwy w UE?

Gospodarka Rumunii dość odporna na kryzys Rosji

Reklama

Prognoza wymienia też ryzyka obecnej sytuacji. Wracająca zmienność globalnych rynków finansowych lub strefy euro, jak również przedłużający się okres powolnego wzrostu i niskiej inflacji w strefie euro może obciążyć gospodarkę Rumunii.

Szczęśliwie, Bukaresztowi nie zagraża nadmiernie kryzys w Rosji ani wojna domowa na Ukrainie, dzięki ograniczonemu handlowi i powiązaniom finansowym z tymi krajami. Z pośrednimi, geopolitycznymi skutkami tego kryzysu kraj powinien sobie poradzić. Źródła ryzyka czekają jednak na rynku wewnętrznym. Raport wielokrotnie podkreśla, że ciągły brak niezbędnych reform i słabe wykorzystanie środków z Brukseli uniemożliwiają rozwój infrastruktury, która z kolei opóźnia rozwój gospodarki. Według ekspertów Funduszu, zagęszczenie dróg w Rumunii jest relatywnie niskie, a ich jakość – najgorsza w całej Unii. MFW ocenia nawet, że lepsza absorpcja środków unijnych mogłaby przyśpieszyć wzrost nawet o 0,5 punktu procentowego rocznie.

Władze planują trwale podnieść wydatki na obronność w najbliższych latach, zmierzą się też ze wzrostem wypłat świadczeń socjalnych, ze względu na starzejące się społeczeństwo. Oczekiwany jest także wzrost wydatków państwowych związanych z procesami sądowymi w sprawach o restytucję i innymi płatnościami.

Jeśli chodzi o przychody państwa, zdaniem Funduszu poniżej oczekiwań jest ściągalność podatków dochodowych, mimo „pewnych” wysiłków administracji podatkowej. Konieczna jest reforma podatków, która jednak nie oznacza ich obniżenia. Fundusz zastrzega bowiem, że dopóki nie zostaną przeprowadzone reformy sektora zdrowia i nie zostanie poprawiona efektywność wydawania publicznych pieniędzy, i nie przyniosą one owoców, nie ma miejsca na niższe podatki.

>>> Czytaj też: Wojna i słodycze. Podwójna rola Poroszenki szkodzi Ukrainie z każdej strony

Bukareszt, Rumunia / Bloomberg / SUZANNE PLUNKETT