Za nami pierwsze telewizyjne starcie kandydatów na prezydenta - Andrzej Dudy i Bronisława Komorowskiego. Debatę zorganizowały TVP i Polsat. Jak wypadli politycy?

Pierwsze bezpośrednie starcie kandydatów na prezydenta. Przez 80 minut Bronisław Komorowski i Andrzej Duda przed telewizyjnymi kamerami odpowiadali na pytania dziennikarzy i przepytywali siebie nawzajem. Na zakończenie każdy z kandydatów miał czas na podsumowanie dyskusji.

Debata rozpoczęła się od pytań na temat bezpieczeństwa. Andrzej Duda uważa, że Polska powinna ubiegać się o dodatkowe gwarancje ze strony NATO i utworzenie w naszym kraju baz Sojuszu. Bronisław Komorowski odpowiedział, że filarem bezpieczeństwa Polski jest członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim. Dodał, że łatwo jest mówić o bazach NATO, ale trudno to zrealizować.

Reklama

Jak wrócić na pozycję lidera w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i poprawić relacje z sąsiadami - to kolejne pytanie debaty prezydenckiej. Andrzej Duda podkreślał, że Polska powinna prowadzić politykę zagraniczną ukierunkowaną na polskie interesy i polską rację stanu. Mówił o odnowieniu Grupy Wyszehradzkiej i inicjatywie Polski w tej sprawie. Chce też wrócić do budowy bloku państw, których łączy wspólna historia, związana z zależnością od ZSRR.

Bronisław Komorowski mówił z kolei, że w kontaktach z sąsiadami trzeba szukać tego, co łączy, a nie dzieli. "Jeżeli chcemy mieć mocną pozycję wobec sąsiadów i reszty świata to musimy mieć mocną pozycję w Unii Europejskiej i NATO. I ją mamy" - podkreślał prezydent.

>>> Czytaj też: Komorowski: Kandyduję w imię zgody. To podstawa bezpieczeństwa [WYWIAD]

Kolejne pytanie - jak dążyć do zgody narodowej. Kandydat PiS podkreślał, że prezydent, jako najwyższy przedstawiciel narodu, powinien służyć społeczeństwu jako całości i rozmawiać także z tymi, z którymi się nie zgadza. Andrzej Duda przekonywał, że nie wolno w żaden sposób dzielić Polaków. Bronisław Komorowski mówił z kolei, że realizacja polityki zgody to zdolność do współpracy w sprawach najważniejszych i szukanie kompromisu. "To na tym polega zgoda między radykałami politycznymi a ludźmi umiarkowanymi" - podkreślał urzędujący prezydent:

Kandydaci mówili także o działaniach na rzecz osób starszych. Bronisław Komorowski zwrócił uwagę, że ludzie żyją coraz dłużej i trzeba się do tego przystosować. "Musimy inwestować w systemy, takie jak opieka dzienna nad osobami starszymi, wsparcie dla solidarności międzypokoleniowej w rodzinach, aby starsze osoby były także zaopiekowane przez własną rodzinę. Temu mają właśnie służyć działania na rzecz poprawienia, a nie pogorszenia systemu emerytalnego" - mówił prezydent.

Andrzej Duda skrytykował podwyższenie wieku emerytalnego przez rząd PO. Argumentował, że Polacy pracują bardzo ciężko i nie chcą tego robić aż do śmierci. "Jeżeli polskie społeczeństwo domaga się obniżenia wieku emerytalnego to powinno zostać to zrealizowane" - mówił kandydat PiS na prezydenta:

W debacie pojawił się także temat Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Andrzej Duda zarzuca Bronisławowi Komorowskiemu nagłą zmianę zdania w sprawie JOW-ów. Prezydent ripostuje, że PiS zawsze blokował JOW-y i odejście od finansowania partii politycznych z budżetu.

Andrzej Duda pytał Bronisława Komorowskiego o służbę zdrowia. Prezydent uważa, że trzeba zmienić system zarządzania. "Musi być odejście od monopolistycznej pozycji funduszu zdrowia. Nie może być jednej organizacji, one powinny być regionalnie, wojewódzkie, żeby lepiej ze sobą konkurowały i lepiej zarządzały naszymi pieniędzmi" - mówił prezydent.

Bronisław Komorowski zapytał Andrzeja Dudę o rozwiązania prawne w kwestii in vitro. Kandydat PiS odpowiadał, że jeśli ustawa w tej sprawie ma być podpisana przez prezydenta, to powinna być zgodna z konstytucją, czyli szanować życie i godność ludzką.

Bronisław Komorowski zarzucił też Andrzejowi Dudzie składanie obietnic bez pokrycia. Duda rewanżował się mówiąc, że Platforma Obywatelska nie wywiązała się z własnych zobowiązań.

Na zakończenie debaty Bronisław Komorowski poprosił wyborców o głosy. Zarzucił także Andrzejowi Dudzie, że jest politykiem zależnym od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. "Ja jestem człowiekiem niezależnym. Nie mam żadnego prezesa nad sobą" - mówił prezydent.

Ciężka praca dla polskiego społeczeństwa, dbanie o polskie interesy na arenie międzynarodowej, o polską rację stanu i pamięć historyczną, a także krzewienie postaw patriotycznych wśród młodzieży. To zdaniem Andrzeja Dudy główne zobowiązania prezydenta.

Na zakończenie wieczornej debaty telewizyjnej kandydat PiS podkreślił, że musi on także zadbać o to, aby "Polacy coraz bardziej tworzyli wspólne społeczeństwo". "Aby znikały podziały, abyśmy się nie dali dzielić na tych niby radykalnych i tych, którzy mają być niby racjonalni. To nieprawda. Polska flaga jest jedna" - mówił Andrzej Duda.

Wybory prezydenckie odbędą się za tydzień, w niedzielę 24 maja. Do drugiej i ostatniej debaty między kandydatami dojdzie w czwartek na antenie TVN 24.

>>> Czytaj też: Kto jest kim w wyborach prezydenckich? Felieton Rafała Wosia