Wałbrzych nie straci na złotym pociągu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
31 sierpnia 2015, 12:29
Zazwyczaj, gdy fajna plotka lub akcja ściera się z rzeczywistością, to jest to pozytywne odbierane. Tym razem jednak, właśnie dlatego, że wiele instytucji w to uwierzyło, wręcz dało się nabrać, konsekwencje są dość trudne do przewidzenia - uważa Robert Sosnowski, dyrektor zarządzający agencji Biuro Podróży Reklamy, specjalista od marketingu wirusowego.

Na razie trudno jest jednoznacznie określić, czy historia "złotego pociągu" jest prawdziwa, czy to tylko sprytna akcja promocyjna. Jeśli złoty pociąg był jedynie pomysłem na promocję, zaaranżowaną kaczką dziennikarską, to można zauważyć kilka istotnych faktów. Przede wszystkim akcja rozeszła się bardzo szeroko i był to fajny pomysł na promocję miasta i regionu. Okolice Wałbrzycha i zamku Książ znane są z kompleksu Riese, którego przeznaczenia nie znamy do dziś. Jest to więc konsekwentne działanie, dopasowane do wizerunku i innych działań prowadzonych dotychczas, oparte na solidnych fundamentach historycznych. Jako przedstawicielowi branży, ale też i turyście, podoba mi się to.

Pozostaje pytanie, jak zostanie to ocenione przez odbiorców. W całą historię uwierzyło wielu ludzi i wiele instytucji, wliczając w to światowe media. Już samo to tylko zaostrzyło apetyt na znalezienie tego pociągu. Zazwyczaj, gdy fajna plotka lub akcja ściera się z rzeczywistością, to jest to pozytywne odbierane. Tym razem jednak, właśnie dlatego, że wiele instytucji w to uwierzyło, wręcz dało się nabrać, konsekwencje są dość trudne do przewidzenia.

Tak naprawdę dalszy los tej akcji i wizerunku Wałbrzycha zależy od specjalistów komentujących wydarzenie w mediach i od samych mediów. Eksperci mogą wskazywać, że to fajna akcja a choć sam pociąg okazał się akcją promocyjną, to faktycznie okolice Wałbrzycha są pełne historycznych tajemnic, legend i fascynujących opowieści. A duch tego pociągu nadal gdzieś nad okolicą krąży. Wtedy akcja będzie miała bardzo pozytywny efekt dla regionu.

Może się jednak zdarzyć, że instytucje, które się nabrały, będą odczuwać żal do organizatorów akcji, a media będą chciały ten żal wykorzystać. Wtedy, zwłaszcza w tabloidach, pojawić się mogą nieprzychylne materiały, komunikat, że żadnych pociągów, tajemnich ani w zasadzie nic ciekawego tam nie ma. Wtedy Wałbrzych i okolice nic nie zyskają, jednak mało prawdopodobne, by cokolwiek stracili.

Ważne są także kolejne działania, jakie podejmą władze regionu, czy będą chciały kanalizować zainteresowanie turystów dzięki specjalnym atrakcjom, dopasowanym do całej tej sytuacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Tematy: turystyka
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj