Uchodźcy z Bliskiego Wschodu wolą uciekać do Europy niż do bliższych im geograficznie i kulturowo bogatych krajów arabskich. Właściwie trudniejsze dla Syryjczyka jest zdobycie wizy Arabii Saudyjskiej niż wizy krajów strefy Schengen - tłumaczy Patrycja Sasnal z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Jak dodaje, Syryjczykowi lub Irakijczykowi niezwykle trudno jest dostać się do Arabii Saudyjskiej, a procedura przyznania wizy jest kosztowna i długotrwała. Patrycja Sasnal podkreśla, że wiza nie wystarczy - Syryjczykowi, który mógłby mieć pozwolenie na pracę w Arabii Saudyjskiej jest potrzebny jeszcze patron. "Osoba z obywatelstwem saudyjskim, która stanowiłaby takiego mecenasa Syryjczyka, odpowiadająca za niego prawnie".

Ekspertka dodaje też, że nie wszystkie państwa arabskie są w jednakowym stopniu odpowiedzialne za to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. "Na przykład Liban i Jordania wzięły siłę uderzenia kryzysu uchodźczego na swoje barki" - mówi Patrycja Sasnal. Obydwa kraje przyjęły już syryjskich uchodźców. "Arabia Saudyjska od kilku lat prowadzi nową politykę antyimigracyjną - zaznacza rozmówczyni IAR.

Trwa tam - jak mówi Patrycja Sasnal - saudyzacja gospodarki i wypychani są rynku saudyjskiego szczególnie Arabowie na korzyść Azjatów. "Arabowie łatwo znajdują się w tym społeczeństwie, bo mówią tym samym językiem, to ta sama religia i kultura, ale syryjscy uchodźcy, którzy są zsekularyzowani, lewicujący mogliby zagrozić tożsamości saudyjskiej, opartej na konserwatywnym islamizmie " - dodaje.

Rozmówczyni IAR przypomina także, że jesteśmy po 2011 roku czyli po arabskiej wiośnie, a monarchie takie jak Arabia Saudyjska, Katar, Kuwejt boją się o swoje rządy. "Napływ ludzi, którzy przed chwilą robili rewolucję, albo chcą uciec do kraju, gdzie będą mieli większe wolności to zagrożenia dla tych państw" - mówi Patrycja Sasnal.

>>> Czytaj też: Polska powinna przyjąć jeszcze więcej imigrantów. Komisja Europejska zaostrza kryteria