Amerykanie strofują Rosję za Syrię. "Wojna tylko się przedłuży"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 października 2015, 16:16
Bliski Wschód
Bliski Wschód/ShutterStock
Amerykanie kolejny raz krytykują ruchy rosyjskich wojsk w Syrii. Amerykański ambasador przy NATO Douglas Lute powiedział w Brukseli, że znaczne zwiększenie liczby rosyjskich wojsk w Syrii i na Morzu Śródziemnym jeszcze bardziej utrudni rozwiązanie trwającej tam wojny domowej.

„Ostatnia zmiana postawy Rosji na wybrzeżu Morza Śródziemnego, w Latakii i w bazie morskiej w Tartus zdecydowanie niczemu nie pomaga. To dramatycznie komplikuje sytuację humanitarną, wojskową, sytuację bezpieczeństwa oraz w znacznym stopniu sytuację polityczną” - powiedział Lute na konferencji prasowej w Brukseli.

W ubiegłym tygodniu Rosjanie rozpoczęli naloty w Syrii. Moskwa zapewnia, że atakowane są cele związane z Państwem Islamskim, ale Zachód twierdzi, że bomby spadają także na cywilów i na umiarkowaną opozycję, a tym samym, Rosja pomaga utrzymać się przy władzy prezydentowi Baszarowi al-Asadowi.

Amerykańskie media twierdzą, że Rosjanie, wbrew zapewnieniom Kremla, są gotowi do rozpoczęcia operacji lądowej w Syrii. Wczoraj Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg potwierdził, że Rosja ma w Syrii oddziały lądowe i wciąż zwiększa obecność sił morskich.

Rosyjski batalion w akcji

Ambasador Douglas Lute twierdzi, że może chodzić o co najmniej kilkuset żołnierzy sił lądowych, który przyjechali do rosyjskich baz w Syrii. „Rosyjskie przegrupowanie ostatniego tygodnia to m.in. jeden batalion sił lądowych. Nie są jasne intencje, bo może chodzić po prostu o ochronę bazy. Musimy poczekać i zobaczyć, co oni zamierzają” - dodał Lute. Tymczasem Moskwa poinformowała właśnie, iż cele Państwa Islamskiego w Syrii po raz pierwszy zostały zbombardowane także z okrętów Floty Kaspijskiej.

Amerykanie skrytykowali też sposób, w jaki Rosjanie dokonują nalotów na pozycje w Syrii. Zdaniem dyplomatów Stanów Zjednoczonych, brak koordynacji z Zachodem może doprowadzić do kolizji w powietrzu, bo w Syrii od niemal roku prowadzona jest operacja powietrzna sił międzynarodowej koalicji pod przewodnictwem Amerykanów.

W ciągu weekendu dwukrotnie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej sąsiadującej z Syrią Turcji przez rosyjskie myśliwce. Moskwa twierdzi, że stało się to na skutek trudnych warunków pogodowych, ale Sekretarz Generalny NATO powiedział wczoraj, że te naruszenia „nie były dziełem przypadku”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Rosjawojsko
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj