San Remo, od dziesięcioleci stolica włoskiej piosenki, okazało się też stolicą nieróbstwa. Miejscem festiwalu bumelanctwa był tamtejszy ratusz, a udział w nim brało ponad siedemdziesiąt procent pracowników.

Na wniosek prokuratury aresztowano 35 osób, ale na liście objętych śledztwem jest prawie trzy czwarte pracowników tamtejszego magistratu. Wszyscy oni od lat zatrzymywali się w progu, podbijali karty pracy, po czym wracali do swoich prywatnych zajęć. Ktoś otwierał kiosk z kwiatami, który prowadził z żoną, ktoś inny brał udział w zawodach wioślarskich, wpisując sobie na wszelki wypadek kilka godzin nadliczbowych.

Strażnik miejski pełniący służbę w urzędzie stanu cywilnego przybiegł któregoś ranka w samej bieliźnie, a wieczorem, gdy miał zejść z posterunku, do podbicia karty wysłał żonę. Prokurator zastanawia się, dlaczego nieliczni śmiałkowie, którzy przestępowali codziennie progi ratusza, tak długo kryli swoich niesumiennych kolegów.