Władze Krymu: Nie chcemy już ukraińskiego prądu

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
7 grudnia 2015, 21:38
Port w Sewastopolu
Port w Sewastopolu/ShutterStock
Ukraina może dostarczać część energii elektrycznej na okupowany przez Rosjan Krym. Zakończono prace remontowe jednej z czterech zniszczonych sieci wysokiego napięcia. Wcześniej remont był wstrzymywany przez uczestników tzw. energetycznej blokady Krymu.

Ukraiński operator Ukrenerho odnowił zniszczoną trakcję Kachowska-Tytan. Zgodzili się na to blokujący wcześniej prace ekip remontowych tatarscy aktywiści i działacze Prawego Sektora. Odnowiona sieć może dostarczyć 250 megawatów energii na okupowany przez Rosjan półwysep. To tylko część prądu, który docierał na Krym. Ale tyle - zdaniem uczestników energetycznej blokady - wystarczy, aby zabezpieczyć socjalne potrzeby mieszkańców Krymu.

Odnowiona sieć ustabilizuje też dostawy prądu dla dwóch rejonów obwodu chersońskiego na Ukrainie kontynentalnej. Tymczasem władze Krymu ogłosiły, że nie chcą już przyjmować prądu z Ukrainy. Mimo poważnego deficytu energii elektrycznej, samozwańczy premier Krymu Siergiej Aksjonow zapowiedział, że nie chce, aby półwysep znów był połączony linią wysokiego napięcia z Ukrainą.

>>> Czytaj też: W ciągu 2 lat Polska będzie miała niemal najwyższy deficyt finansów publicznych w UE

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj