Polska znalazła się dopiero w czwartej dziesiątce rankingu konkurencyjności państw w przyciąganiu utalentowanych pracowników.

Niewielki udział specjalistów i studentów z zagranicy oraz odpływ młodych ludzi za granicę - to największe słabości Polski, które zostały obnażone w rankingu Global Talent Competitiveness Index (GTCI) 2015-16. Nasz kraj uplasował się na 38. pozycji spośród 109 ocenianych w tym roku państw - pisze "Rzeczpospolita".

Raport został sporządzony przez jedną z najlepszych biznesowych szkół na świecie INSEAD (Francja) we współpracy z HR Adecco Group oraz Leadership Institute of Singapure. W dokumencie uwzględniono kilkadziesiąt czynników, przede wszystkim: otoczenie biznesu, zamożność państw, jakość infrastruktury, edukacji oraz poziom wykształcenia mieszkańców, problem z rekrutacją i zwolnieniem pracownika, dostęp do Internetu, wielkość inwestycji zagranicznych oraz udział mieszkańców urodzonych za granicą.

Światowymi liderami pod względem jakości przyciąganych talentów są: Szwajcaria, Singapur, Luksemburg, USA, Dania, Szwecja, Wielka Brytania oraz Norwegia. Ważną rolę w walce o talenty odgrywa prowadzona przez państwa polityka imigracyjna.

Polska przegrywa walkę o najzdolniejszych pracowników nie tylko z najbardziej rozwiniętymi państwami świata, ale też z wieloma krajami naszego regionu. Zostaliśmy wysoko ocenieni pod względem produktywności, poziomu wykształcenia, kompetencji pracowników i elastyczności zatrudnienia. Znacznie gorzej wypadamy pod kątem wskaźników mierzących otwartość zewnętrzną (na imigrację) i konkurencyjności w przyciąganiu talentów. Sprowadzamy niewielu zagranicznych studentów, brakuje nam też tolerancyjności dla przyjezdnych. Na rynku talentów jesteśmy „dawcą”. Polska ma też problemy z zatrzymywaniem w kraju rodzimych talentów.

>>> Polecamy: Rewolucja na rynku pracy? Minimum 2016 zł miesięcznie na zlecenie