Piechociński: Za tą Polską w ruinie będzie się tęskniło

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
21 stycznia 2016, 19:41
Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki w rządzie PO-PSL. Fot. Maksymilian Rigamonti
Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki w rządzie PO-PSL. Fot. Maksymilian Rigamonti/Dziennik Gazeta Prawna
Za tą Polską w ruinie będzie się tęskniło. Przecież to jest żadna tajemnica, że ludzie się zmęczyli jedną władzą, a zawierzyli drugiej. Do tego zostali kupieni za 500 zł, bo to jest 266 puszek piwa - mówi w wywiadzie Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki w rządzi PO-PSL. 

Janusz Piechociński: Gospodarka ma się świetnie, fundamenty są stabilne...

Bo mam nadzieję, że nie tylko on kojarzy, kto był jego poprzednikiem, dzięki komu ta gospodarka ma się tak świetnie, a fundamenty są stabilne.

Wie pani, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Proszę poczekać, jeszcze niektórzy wspomną.

Nie, im dalej od wyborów, od utworzenia PiS-owskiego rządu, tym bardziej będzie się ceniło to, co było przed, tym bardziej się będzie tęskniło. 3,5-proc. PKB i 7-proc. wzrost eksportu to sukces.

Zobaczy pani. Za tą Polską w ruinie będzie się tęskniło. Przecież to jest żadna tajemnica, że ludzie się zmęczyli jedną władzą, a zawierzyli drugiej. Do tego zostali kupieni za 500 zł, bo to jest 266 puszek piwa.

Nie, nie obrażam, znam takie przypadki i wiem, że nie są one odosobnione.

Znam takie przypadki i w tym, wydawałoby się, zasobnym rejonie. Niektórzy już te pieniądze przepili na poczet tych 500 zł na dziecko. Jak pani wie, na koniec 2014 r. 5 mln Polaków wykazało, że ich roczny dochód to mniej więcej 10 tys. zł. Część zapewne funkcjonuje w szarej strefie, ale jest wielu, którym się nie przelewa. Ale jak pani też wie, Trybunał Konstytucyjny uznał, że minimum egzystencji to jest więcej niż 3600 zł kwoty wolnej od podatku, więc trzeba podwyższać tę kwotę wolną. I ja o to zabiegałem. Jeszcze Polacy będą wspominać okres 2007–2014 jako czas wyjątkowej stabilności.

Ten okres stabilności też był nasączony konfliktem politycznym, wstydem i kompromitowaniem się niektórych ludzi, ale nie wszystkich i wszystkiego.

Wtedy Donald Tusk nie chciał nikogo karać, nikogo wyrzucać z rządu, wszyscy mieli zostać. Nie wytrzymałem i na początku lipca, w dość nerwowej rozmowie w cztery oczy powiedziałem mu: to znaczy, że jesienią się spakujemy i nie będziesz tym, kim masz być.

Od lutego wiedziałem. Rozszyfrowałem, że szykuje się do skoku do Europy. Kibicowałem mu nawet.

A po co miałem mówić? Żeby zepsuć?

Trzeba było poczekać na oficjalne informacje. Gdyby Kaczyński miał szansę być przewodniczącym Parlamentu Europejskiego albo Rady lub innym bardzo wysokim rangą urzędnikiem UE, to też bym go popierał. Polaka bym popierał. Wtedy widziałem, że Donald Tusk kończy się emocjonalnie, psychicznie, zdrowotnie. I było wiadomo, że na tej grządce premiera nic z siebie nie wyszarpie. A przecież wszyscy wiemy, że najlepszą metodą pozbywania się polityka jest awans. Była potrzeba odświeżenia idei Unii przez Europę Środkowo-Wschodnią. Wiadomo też było, że Niemcy nie mogą wprost wskazać przewodniczącego, bo to może spowodować kłopoty, ale dobrze by było, gdyby to był ktoś, kto ma dobre relacje z Niemcami i jest z pierwszej półki. Tusk był oczywistym kandydatem. Zachowałem sobie takiego SMS-a. To był mecz z Niemcami. 30 sierpnia 2014 r. Wtedy przyszła wiadomość, że Tusk zostanie przewodniczącym Rady Europejskiej. Proszę przeczytać.

W tygodniu przed wyborem ktoś publicznie zapytał mnie, czy Tusk będzie sterował PO z tylnego siedzenia. Odpowiedziałem, że tych, którzy na to liczą, Tusk zabije śmiechem i powie, że odpowiedzialność jest tam, gdzie władza, a władza jest tam, gdzie odpowiedzialność.

Nie oczekiwałem i nie oczekuję pamiętania i wdzięczności. Cieszę się, że Polak jest tam, gdzie jest. Lubię ludzi, zapominam urazy, złośliwości, pamiętam, co dobre, nie mszczę się nigdy, choć mógłby przeczekać, skoczyć i dobić, kiedy ktoś jest słabszy. Ale nigdy tego nie robiłem, nie dorzynałem żadnej watahy. Ani w życiu prywatnym, ani w politycznym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj