Na rynek taxi nadchodzą zmiany. Niekoniecznie na lepsze

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
21 marca 2016, 05:30
Arkadiusz Wieczorek - WAWA TAXI
Arkadiusz Wieczorek - WAWA TAXI/Dziennik Gazeta Prawna
Założyciel jednej z największych krajowych korporacji mówi, że branża kuleje przez brak dialogu. Jest zdania, że korporacje zaczną ze sobą rozmawiać dopiero wtedy, gdy sektor dotknie dna. Twierdzi też, że branże taksówkarską czeka konsolidacja.

To zależy. Jak w każdej branży czasem jedzie się z górki, a czasami pod górkę.

Trudno byłoby mi tak powiedzieć.

Jest wiele czynników, które sprawiają że nasz sektor jedzie wolniej niż byłoby to możliwe. Dobra dla branży i opłacalna z punktu ekonomicznego byłaby np. zmiana mentalności taksówkarzy, których większość nie jest w stanie choćby rozważyć jazdy samochodem flotowym. Dzisiaj każdy chce mieć własne auto, tak jak każdy chce mieć własne mieszkanie.

Tak, a właściwie jeden przepis, którego dzisiaj nie ma – określający pośrednika przy przewozie osób.

Bardzo długo, ale jak widać nie przyniosło to żadnych efektów. Teraz władza się zmieniła i na pewno nie zrezygnujemy z naszych starań.

Zdajemy sobie sprawę, że konkurencja jest ogromna, ale nie wierzę by za 10 czy nawet 20 lat nasze usługi wymarły. Może zmienić się ich formuła, ale nic więcej.

Oczywiście.

Firmy taksówkowe zajmują się transportem osób, a nie wynajmem samochodów.

Myślę, że to melodia przyszłości dla Polski. W bogatych krajach zachodnich taki model już funkcjonuje i w żaden sposób nie zmienił on rynku taxi.

Gdzieś jest ten krytyczny punkt, który pokazuje, że taniej się nie powinno jechać, chociaż przez dziesięć lat byliśmy najtańsi i wielu mogłoby się wydawać, że ten punkt przekraczamy. Wszystko tak naprawdę uzależnione jest od przepustowości ulic i naszych możliwości operacyjnych, a także od kosztów eksploatacyjnych, które trzeba poświęcić na przejechanie każdego kilometra. Nasza obecna stawka jest uśredniona i spełnia oczekiwania klientów oraz kierowców.

Moim zdaniem telefon w najbliższych latach będzie bezsprzecznie dominował. Wprowadziliśmy kilka lat temu usługę „taxi na sms”, bo wyszliśmy z założenie że Polacy uwielbiają wysyłać sms-y. To się nie sprawdziło i dziś z takiej usługi korzysta może jedna osoba tygodniowo.

Około 2 proc.

Zobacz co o tym sądzi szef firmy oferującej aplikacje taksówkowe

Oczywiście, bo na rynek wchodzi coraz większa grupa młodych osób, które doskonale operują smartfonami. Starsze pokolenia, niemal w ogóle nie korzystają z aplikacji.

Stolica nie jest najlepsza. Jest najtrudniejsza.

Kraków. Umiejętne operowanie cenami i zakresem usług sprawiło, że w Krakowie stare taksówki mają mocno pod górkę. Miejscowi wprowadzili także usługę „wiesz za ile jedziesz”, czyli kursy z kwotą gwarantowaną, co mocno nakręca rynek. Tylko brać przykład.

Około 200-300 tys. osób.

?

Potrzeba czasu, by firmy taksówkowe nadążyły za nowościami, które wprowadzają firmy zewnętrzne, ale zdajemy sobie sprawę, że tego czasu nie ma dużo. Taksówki muszą się zmienić i wychodzić naprzeciw temu co dzieje się na rynku. Niestety od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że aby można było zrobić jakiekolwiek zmiany, potrzebne jest załamanie tej branży.

Nikomu tego nie życzę.

Myślę, że nam na ten moment nie grozi. Nie czekamy na załamanie, ale staramy się mu wychodzić naprzeciw, chociażby poprzez wprowadzanie nowych rozwiązań technologicznych oraz mocne odmłodzenie naszej floty, bo to jest to, na co oprócz ceny klienci przede wszystkim zwracają uwagę.

Nic mi na ten temat nie wiadomo.

Myślę, że każdy będzie próbował szukać rozwiązań na własną rękę. Ja chętnie chciałbym rozmawiać z konkurencją na temat rozwiązywania wspólnego problemu, ale po drugiej stronie wyczuwam niechęć. Każdy się boi, że może za dużo powie, że z czegoś musiałby się tłumaczyć, że ktoś jego wiedzę wykorzysta. Nie ma woli rozmowy z branży i trudno powiedzieć, żeby kiedykolwiek była. Dopóki mamy co wsadzić na talerz, nikt się nie wychyla. Przy pustym talerzu łatwiej się rozmawia.

Tego jestem niemal pewien, ale trudno określić kiedy. Myślę, że za kilka lat z 15-20 poważnych firm zostanie 5, może 8. To jest jedyny słuszny kierunek, bo w trudnych realiach rynkowych tylko duży może więcej. A taki np. warszawski rynek jest zbyt rozdrobniony, by wszystkie mniejsze firmy przetrwały.

Jak najbardziej, sami z resztą przejmujemy. Trzy lata temu wchłonęliśmy korporację Taxi Partner, ale u nas te przejęcie odbywają się bez medialnego rozgłosu.

Około 13 lat.

13 lat to bardzo dużo, ale próbujemy to zmienić. Wprowadziliśmy program „samochód do 12 miesięcy” i korzystamy z coraz większej ilości samochodów, które eksploatujemy przez rok i wymieniamy je na kolejny nowy samochód. W naszej ofercie pojawiają się także auta, których do tej pory nie sposób było szukać w dużych korporacjach. Dziś w normalnej stawce można zamówić kurs np. nowym BMW. We flocie mamy także Lexusy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj