Forsal logo

Rosja mamiła supernowoczesną technologią, ale usłyszała twarde „nie”. Miliardowy kontrakt przeciekł Kremlowi przez palce

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
51 minut temu
Władimir Putin
Klęska eksportowa Su-57 w Indiach. Wybór modernizacji Su-30MKI i własnego programu AMCA/Shutterstock
To już oficjalne: nie będzie nowych rosyjskich myśliwców w siłach powietrznych Indii. Złożona przez Nowe Delhi deklaracja ostatecznie pogrzebała wieloletnie starania Moskwy i samego Władimira Putina o sprzedaż eksportowej wersji myśliwca V generacji Su-57E. Odrzucenie propozycji przez kluczowego dotąd partnera oznacza potężny cios dla rosyjskiego sektora zbrojeniowego, który liczył na powtórzenie sukcesu sprzed lat. Jakie były kulisy tej decyzji i na co zamiast rosyjskich maszyn stawia indyjska armia?

Twarde „nie” z Nowego Delhi: Su-57E bez szans w Indiach

W opublikowanym wywiadzie indyjski sekretarz obrony Rajesh Kumar Singh jednoznacznie odrzucił możliwość zakupu fabrycznie nowych myśliwców Suchoja z Rosji. Jak podkreślił, Indie nie biorą pod uwagę nowej wersji rosyjskich maszyn, a ich uwaga skupia się na modernizacji floty ponad 260 samolotów Su-30MKI, które wyprodukowano na licencji.

Zamiast inwestować w niepewny program Su-57E, New Delhi stawia na własny program „Super Suchoj”. Zakłada on wyposażenie dotychczasowych maszyn w indyjski radar w technologii AESA oraz integrację z nowym, rodzimym uzbrojeniem (w tym pociskami BrahMos), tworząc z nich nowoczesną platformę generacji 4+.

Wyścig z czasem i chińską dominacją

Decyzja Indii jest kluczowa w kontekście układu sił w Azji. Chińska Republika Ludowa dysponuje obecnie ponad 300 myśliwcami 5. generacji J-20 oraz około 1,5 tys. samolotów generacji 4 i 4+. W tym samym czasie trzon sił powietrznych Indii stanowią wspominane Su-30MKI oraz francuskie Rafale.

Choć potężna przewaga Pekinu wymaga od Nowego Delhi pozyskania maszyn o cechach obniżonej wykrywalności (stealth), wybór nie padł na Rosję. W kwestii maszyn 5. generacji Indie zdecydowały się postawić na własny, rozwijany projekt AMCA (Advanced Medium Combat Aircraft). Jednocześnie planowany jest zakup 114 myśliwców w ramach programu MRCA 2.0 (gdzie faworytem pozostaje francuski Rafale F4) oraz dalsze wdrażanie lokalnych lekkich samolotów Tejas.

Załamanie rosyjskiego eksportu i brak ratunku dla zbrojeniówki

Eksport rosyjskiej broni, przeżywający spadki od lat, drastycznie załamał się po pełnoskalowej napaści na Ukrainę. Poza pojedynczymi dostawami myśliwców Su-57 czy Su-35 do nielicznych państw, takich jak Algieria, Rosja straciła niemal wszystkie kluczowe rynki zbytu.

Indie były dla Moskwy „ostatnią deską ratunku”. W latach 90. to właśnie indyjskie zamówienia na wersję Su-30MKI uratowały rosyjski przemysł lotniczy przed upadkiem, dając mu fundusze na rozwój i późniejszy sukces eksportowy opiewający na blisko 600 maszyn. Rosjanie marzyli o powtórzeniu tego scenariusza w przypadku Su-57, oferując Indijczykom nie tylko samoloty, ale i szeroki transfer technologii oraz zgodę na lokalną produkcję.

Utrata zaufania i wątpliwe cechy stealth

Indie brały udział we współtworzeniu programu PAK FA (z którego wyewoluował Su-57) już od 2007 roku w ramach bliźniaczego projektu PAK FGFA. Jednak w 2018 roku wycofały się z współpracy ze względu na odmowę Rosjan w zakresie przekazania kodów źródłowych oraz niezadowalające parametry techniczne – głównie w zakresie właściwości stealth i awioniki.

Dodatkowo wątpliwości budzi małe tempo produkcji Su-57, silne uzależnienie od objętych sankcjami zachodnich podzespołów oraz znikoma przydatność operacyjna tych maszyn w wojnie przeciwko Ukrainie, gdzie unika się ich użycia nad terytorium kontrolowanym przez wroga. Wybór rosyjskiego sprzętu groziłby również Indią sankcjami ze strony USA w ramach ustawy CAATSA. Bez indyjskich i chińskich zamówień program Su-57 nie osiągnie efektu skali, co stawia pod wielkim znakiem zapytania przyszłość całego rosyjskiego sektora lotnictwa wojskowego.

Źródła: Defence24, Portal Militarny

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Kasper Starużyk
Kasper Starużyk

Jestem absolwentem ekonomii na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Od lat tworzę treści o tematyce prawnej i gospodarczej. Doświadczenie zdobywałem w redakcjach takich serwisów jak bankier.pl czy gazeta Fakt. Przez kilka lat pełniłem funkcję redaktora naczelnego portalu biznesinfo.pl. W mojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i praktyczne podejście do prawa.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosja mamiła supernowoczesną technologią, ale usłyszała twarde „nie”. Miliardowy kontrakt przeciekł Kremlowi przez palce »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj