Unijny szczyt do spraw stanowisk

27-28 czerwca odbędzie się runda druga, która ma charakter oficjalny. Będzie to pierwszy szczyt po wyborach do Parlamentu Europejskiego (6-9 czerwca 2024 r.) oraz ostatni podczas belgijskiej prezydencji w Radzie UE. 1 lipca zastąpią ją Węgry. Powiedzieć, że rząd Węgier jest niepopularny w innych stolicach, to nic nie powiedzieć, w związku z czym liderom zależy, by wybrać następcę Charlesa Michaela jako przewodniczącego Rady, by Viktor Orbán nie prowadził żadnego posiedzenia najważniejszego ciała UE. Wybór ten dyktuje jednak konieczność ustalenia innych stanowisk, czyli szefa samej Komisji i Parlamentu, a także wysokiego przedstawiciela, czyli MSZ Unii. Według doniesień medialnych, przewodniczyć posiedzeniom Rady ma Antonio Costa, były premier Portugalii, Ursula van der Leyen ma pozostać na stanowisku, podobnie Roberta Metsola. Premier Estonii Kaja Kallas ma za to zostać wysokim przedstawicielem UE.

Z innych ważnych dla Polski doniesień, Mark Rutte został jedynym kandydatem na sekretarza generalnego NATO, co sprawia, że paktowi szefować będzie wytrawny negocjator. Jego testem może być zatrzymanie wojny, którą Rosja wytoczyła Ukrainie.

Reklama

Nie wiadomo, kto z Polski obejmie ważną funkcję w UE, bo zależy to od parytetów narodowych, podziału płci i tego, z jakich partii są poszczególne rządy. Polsce może przypaść z tego powodu dobre portfolio, ale niekoniecznie wiadomo przez kogo zarządzane.

Konsumpcja jedyną nadzieją wzrostu

Odchodzący tydzień zasmucił makroekonomistów danymi z przemysłu. Nasz eksport i produkcja przemysłowa była na minusie, dane o koniunkturze z Niemiec też były gorsze od oczekiwań i źle to zwiastuje tempie odbicia gospodarczego w Polsce. To, co może nas uratować to konsumenci chętnie wydający pieniądze. Ich pensje rosną, więc wszyscy spodziewają się, że sprzedaż detaliczna, której odczyt poznamy w poniedziałek, przyniesie wzrost. Poprzednio widzieliśmy wartość 4,3 proc., a w maju konsensus ekonomistów spodziewa się 5,7 proc. Trzymajmy kciuki za konsumentów, bo od nich w tym roku PKB zależy bardziej niż w poprzednich latach.

Sentyment w Europie się poprawia

Eurostat opublikuje dane dotyczące wskaźnika ESI, czyli wskaźnika sentymentu w gospodarkach europejskich. Ma się poprawić i wzrosnąć z 96 na 96,2 punktu. Nie jest to może wiele, ale stopniowo jest w Europie coraz lepiej. Stopy procentowe już spadają, a poprawić ma się także indeks IFO dla Niemiec z 89,3 na 89,7 punktu. Uznawany jest za bardzo wiarygodny prognostyk przyszłej koniunktury gospodarczej w tym kraju, która polepsza się bardzo powoli. Instytut IFO z tego powodu zdecydował się na podniesienie prognozy wzrostu gospodarczego dla naszego zachodniego sąsiada z 0,2 proc. na 0,4 proc. Będzie lepiej.

Inflacja wychodzi poza cel w Polsce, a zbliża się do celu w USA

Polska inflacja odbyła długą podróż z poziomów wynoszących prawie 20 proc. rok do roku, by w ciągu ledwo ponad roku zejść do 2,5 proc. i znaleźć się dokładnie tam, gdzie chciałby ją mieć bank centralny. Pobyt w celu NBP jest jednak krótki i już w czerwcu CPI w Polsce powinien wynieść według konsensusu ekonomistów 2,8 proc. r/r. Stopy procentowe z tego powodu zbyt szybko się nie zmienią, bo inflacja kontynuuje swoją podróż (tym razem wzrostową).

W USA za to inna miara inflacji, czyli PCE, którą ubóstwia amerykański Fed, powinna spaść do poziomu 2,6 proc. w maju. W poprzednim miesiącu było to 2,7 proc. Brak zaskoczeń będzie przybliżać nas do obniżki stóp procentowych i fiesty na rynkach.

Czechy obniżą stopy

Wspominając o obniżkach stóp procentowych, to w Czechach bank centralny powinien dokonać kolejnego ruchu w dół. Stopy na Wełtawą spadną z 5,25 na 5 proc. z wizją dalszych obniżek. Od maja stopy w Czechach są niższe niż w Polsce. W szczycie inflacji mieli 7 proc., u nas zaś najwięcej wyniosły 6,75 proc. Czechy zaczęły obniżać dopiero w grudniu, u nas ruch był już we wrześniu, ale trudno ocenić obecnie inaczej, niż że był przedwczesny. Natomiast, Czesi idą stopniowo i miarowo, ale ich inflacja wydaje się pod kontrolą, bo rząd mało pomagał gospodarstwom domowym, a bank centralny wyżej podniósł stopy. Koniec końców u nas kryzys inflacyjny będzie dłuższy, w Czechach krótszy, ale u nich gospodarka się nie rozwijała po pandemii, a u nas jak najbardziej.

Przyspieszone wybory we Francji będą mieć duże znaczenie dla fundamentów europejskiej gospodarki. Pierwsza tura elekcji do Zgromadzenia Narodowego izby niższej odbędzie się 30 czerwca, a druga 7 lipca. Dopiero w lipcu dowiemy się, czy gambit Emmanuela Macrona odniósł sukces.

Dzieci pożegnały rok szkolny. Wakacje oficjalnie rozpoczęte, ale gospodarka nadal działa.