"Działania podejmowane przez Velux naruszają unijne zasady konkurencji. Podobne działania innych pomiotów były dotychczas przez KE i trybunał karane, a my od 2007 r. bezskutecznie próbujemy zainteresować Komisję tym tematem" - mówił prezes Fakro Ryszard Florek na środowej konferencji prasowej w Parlamencie Europejskim.

Skarga w tej sprawie została złożona przez polską firmę do Komisji Europejskiej w 2012 r., Bruksela nie wszczęła jednak postępowania; w 2015 r. przekazała polskiej spółce notyfikację wstępnego zamiaru odrzucenia skargi. Według nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł w KE, powodem ma być negatywny wynik testu dotyczącego prawdopodobieństwa wystąpienia naruszenia, jaki Komisja wykonała na podstawie przekazanego jej materiału dowodowego.

Reprezentanci Fakro podkreślali, że Komisja Europejska tłumaczy, iż musiałaby przeprowadzić szczegółową analizę ekonomiczną rynku, co oznaczałoby zaangażowanie dużych środków, żeby zająć się tą sprawą. Fakro zarzuca urzędnikom w Brukseli, że nadali sprawie niski priorytet i nie przeanalizowali dostarczonych przez spółkę około 400 dowodów.

Reklama

Zdaniem europosła PiS Ryszarda Legutki problem jest szerszy i dotyczy nie tylko jednej spółki. "To jest problem, który dotyka funkcjonowania UE, jej kluczowych instytucji, przede wszystkim KE. To jest problem asymetrii, problem równych i równiejszych" - mówił podczas konferencji polityk PiS. Jak ocenił, nierówne traktowanie dotyczy krajów tzw. starej i nowej UE.

Z raportu Polityki Insight, przygotowanego na zlecenie fundacji powiązanej z Fakro, wynika, że Komisja Europejska (a dokładnie jej dyrekcja generalna ds. konkurencji) traktuje nierówno państwa tzw. starej i nowej Unii oraz wywodzące się z niej firmy. Chodzi o różne podejście dotyczące stosowania przepisów o pomocy publicznej i przepisów antymonopolowych (zakaz nadużywania dominującej pozycji).

"Firmy z państw, które przystąpiły do Unii po 2004 r. częściej niż przedsiębiorstwa ze starej Europy starają się korzystać z unijnego prawa antymonopolowego, by powstrzymać swoich konkurentów przed +nadużywaniem pozycji dominującej+. Dyrekcja ds. Konkurencji odrzuca jednak ich skargi. Powyższy trend zdaje się nasilać – ostatnie cztery z odrzuconych skarg na nadużycie pozycji dominującej pochodzą z krajów nowej Unii" - czytamy w opracowaniu Polityki Insight.

Raport wskazuje, że od 2004 r. Dyrekcja ds. Konkurencji ani razu nie opowiedziała się po stronie przedsiębiorstwa z nowo przyjętych państw członkowskich, jeżeli sprawa dotyczyła nadużycia pozycji przez firmę ze starej Unii.

Z opracowania wynika ponadto, że również w ramach unijnej polityki pomocy publicznej, za którą w Komisji Europejskiej odpowiada Dyrekcja ds. Konkurencji, preferowane są państwa starej Unii. Udzielane przez nie subsydia są przez Komisję kwestionowane znacznie rzadziej niż w przypadku krajów nowej Unii – zarówno pod względem kwot, jak i liczby decyzji - stwierdzono w raporcie.

PiS chce zainteresować sprawą komisję petycji Parlamentu Europejskiego. Fakro chciałoby w ramach petycji wyrażenia negatywnej oceny dla polityki konkurencji prowadzonej przez KE, a w szczególności odrzucania skarg z powołaniem się na przesłankę niewystarczającego interesu dla UE.

Odnosząc się do tej sprawy, rzecznik KE Ricardo Cardoso podkreślał na konferencji prasowej w Brukseli, że Komisja dogłębnie badała zarzuty Fakro wobec Veluxa, analizując informacje dostarczone przez obie firmy. "Na tym etapie nie podjęliśmy ostatecznej decyzji w sprawie skargi i nie możemy przesądzać wyniku" - oświadczył Cardoso.

Zapewnił, że Komisja troszczy się o egzekwowanie zasad konkurencji, a nie o pochodzenie firm, których dotyczą postępowania. "To jedna z naszych podstawowych zasad" - przekonywał rzecznik.

Spór nowosądeckiej spółki ze światowym potentatem toczy się prawie dekadę. Już w 2007 roku polska firma zarzuciła Veluxowi stosowanie nieuczciwych praktyk handlowych, z powodu których Fakro miało ograniczone możliwości oferowania swoich produktów w znacznej części Europy Zachodniej.

Jednym zarzutów wobec Veluxu jest stosowanie tzw. drapieżnych cen. Chodzi o to, że duński koncern ma sprzedawać swoje produkty poniżej kosztów ich produkcji, żeby uniemożliwić polskiemu konkurentowi wejście na dany rynek. Velux zapewnia, że zarzuty są bezpodstawne.