PKD jednym zabiera pomoc, innym daje. Księgarze i perfumerie w kryzysie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 lutego 2021, 07:32
księgarnia, książki
<p>Narzekania słychać zwłaszcza od przedsiębiorców, którzy stracili przez zamknięcie centrów handlowych</p>/ShutterStock
Pominięci czują się m.in. księgarze, perfumerie czy osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. A niektóre branże dziwią się, że mogą uzyskać pomoc finansową

– Choć sam COVID-19 nie spowodował jeszcze większego spadku czytelnictwa, to faktycznie wiele firm z naszej branży jest w tarapatach i potrzebowałoby wsparcia. Ci, którzy sprzedawali w galeriach, musieli się zamknąć. Księgarnie z mniejszych miejscowości mają zauważalnie mniejszy ruch za sprawą braku zajęć szkolnych czy ogólnego ograniczenia mobilności. Doceniamy działania Ministerstwa Kultury dla naszej branży (chodzi o prowadzony jeszcze przed pandemią program wsparcia czytelnictwa – przyp. red.), ale obawiamy się, że pandemia jeszcze bardziej pogorszy i tak już nieciekawą sytuację i liczba księgarń będzie spadać jeszcze szybciej – ocenia Andrzej Chrzanowski, członek rady Polskiej Izby Książki.

– Wsparcie finansowe otrzymaliśmy wyłącznie z pierwszej tarczy, która obejmowała branżę perfumeryjną – mówi Michał Missala z perfumerii Quality Missala. Sieć, którą prowadzi, zlokalizowana jest w kilku polskich miastach, w tym w kilku galeriach handlowych. Pomoc, jaką jego firma dostała wiosną, złagodziła skutki pierwszego lockdownu. Teraz pieniędzy nie otrzyma, bo kod PKD, jakim się posługuje, nie został w tarczy uwzględniony. – Funkcjonujemy tylko dzięki temu, że prowadzimy sprzedaż w internecie – zaznacza. Wskazuje, że zyski firmy znacząco spadły, udało się jednak zachować wszystkie miejsca pracy. – Po zamknięciu galerii część pracowników z punktów sprzedaży została oddelegowana do sprzedaży online – dodaje.

Inni mówią, że wcześniej nie przywiązywali dużej wagi do kodów PKD, gdy zmieniali rodzaj prowadzonej działalności bądź wymykała się ona takiemu uszeregowaniu. Marcin Krysiński, właściciel agencji eventowej oraz sieci restauracji Mihiderka, tłumaczy, że kiedy otwierał biznes związany z organizacją eventów, nie było PKD odzwierciedlającego taką działalność. Wybrał więc „pozostałe usługi drukarskie”, a te dziś nie kwalifikują się do wsparcia ze strony PFR.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj