W ubiegłym roku w Europie odnotowano najcieplejszą zimę, odkąd na Starym Kontynencie prowadzone są obserwacje meteorologiczne. Wyjątkowo wysokie jak na tę porę roku temperatury powietrza ograniczyły zapotrzebowanie na energię, przez co zmniejszyły liczbę dni grzewczych. Producenci gazu, od Rosji po Norwegię ograniczyli dostawy surowca, ponieważ wszyscy - od właścicieli domów po przemysł ciężki - nie potrzebowali tyle ciepła, co zwykle.

Wiele wskazuje na to, że w nadchodzących miesiącach temperatura powietrza na obszarze całej Europy obniży się i zbliży do średnich wieloletnich. Zdaniem synoptyków z unijnego Copernicus Climate Change Service grudzień 2020 może przełamać panujący do niedawny trend zimowego ocieplania się klimatu.

Reklama

Matematyczny model pogodowy Copernicusa łączy dane nadsyłane przez naukowców z Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch i USA. Program do swoich miesięcznych i sezonowych prognoz wykorzystuje miliardy pomiarów zrobionych przez satelity, statki, samoloty i stacje meteorologiczne na całym świecie. Wynika z nich, że rok 2019 był najgorętszym w historii kontynentu.

Z wyliczeń algorytmów programu Copernicus jest 40 do 50 proc. szans, że w nadchodzącym sezonie w całej Europie temperatury ​​będą mimo wszystko wyższe od średnich długoterminowych. Prawdopodobieństwo wystąpienia w Skandynawii do grudnia opadów znacznie przewyższających średnią historyczną wynosi 50 proc. Za to na Półwyspie Iberyjskim można spodziewać się suszy. Natomiast ilość deszczu, który spadnie w pozostałej części kontynentu, będzie się mieścić w średniej wieloletniej.

Dla części wschodniego i zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych Copernicus przewiduje ponad 50 proc. prawdopodobieństwo wystąpienia temperatur znacznie przekraczających historyczne średnie dla grudnia. W niektórych częściach Azji Południowo-Wschodniej istnieje ponad 60 proc. prawdopodobieństwo występowania długotrwałych niżów.