Z energią jądrową jest trochę jak z samolotami [FELIETON]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
24 września 2023, 17:23
Z energią jądrową jest trochę jak z samolotami. Po pierwsze, trudno przyjąć do wiadomości, że nie każdy spada, i w ogóle zrozumieć, jak to niby działa. Po drugie, tych, którzy się ich boją, trudno przekonać za pomocą racjonalnych argumentów – choćby statystycznego. 

Według obliczeń z lutego prawdo podobieństwo, że straci się życie w katastrofie lotniczej, wynosi 1 : 11 mln, co – jak obrazowo tłumaczy stowarzyszenie IATA – oznacza, że trzeba by latać codziennie przez 25 214 lat, aby na pewno zginąć w katastrofie. O ile łatwiej umrzeć w wypadku z udziałem samochodu, widzimy gołym okiem. I co z tego, kiedy niektórym serce nadal podchodzi do gardła na samą myśl o byciu zamkniętym w tej puszce na wysokości ok. 10 km. Pewnie dlatego, że jeżeli już dojdzie do wypadku, to jest bardzo niewielka szansa na to, że się nie ucierpi.

Gdyby wierzyć jej zdeklarowanym przeciwnikom, energia atomowa to proste połączenie Czarnobyla z Fukushimą, czyli czyste zło, które zabije nas wszystkich, jeśli tylko wpuścimy je do siebie. 

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej" i na eGDP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj