Na razie platformy społecznościowe mają do nadrobienia straty, jakie poniosły na giełdzie w Nowym Jorku przed weekendem. Najgorzej tydzień zakończył się dla spółki Snap, właściciela aplikacji Snapchat. Jej akcje potaniały o 39 proc. (z 16,35 dol. za sztukę do 9,96 dol.). Był to efekt zaprezentowania gorszych niż oczekiwane wyników II kw. Snap zwiększył wprawdzie przychody (o 13 proc.), ale analitycy spodziewali się więcej (16 proc.). „Drugi kwartał 2022 r. okazał się trudniejszy, niż się spodziewaliśmy” – wyjaśniała spółka w liście do akcjonariuszy. Poinformowała też m.in., że planuje zmniejszyć tempo przyjmowania pracowników. Rozczarowujące wyniki wyjaśniono spowolnieniem na rynku reklamy internetowej, konkurencją ze strony TikToka oraz działaniami Apple’a.
Te ostatnie odbijają się czkawką wszystkim mediom społecznościowym od kilku kwartałów. Nowa polityka prywatności big techa – wymagająca wyświetlania użytkownikom okienka z informacją, że chcą ich śledzić, oraz uzyskania na to zgody – utrudnia bowiem aplikacjom kierowanie reklam na iPhone’ach do wybranych grup osób (targetowanie).
Reklama
Zmaga się z tym też m.in. Twitter, który zaprezentował wyniki ostatniego okresu niedługo po Snapie – dolewając oliwy do ognia. Mimo zwiększenia liczby użytkowników o 8,8 mln spółka odnotowała spadek przychodów o 1 proc. i poniosła stratę netto. Oprócz słabnącego rynku reklamy cyfrowej (obroty ze sprzedaży reklam wzrosły ledwie o 2 proc.) przyczyną złych wyników ma być według Twittera zamieszanie, jakie wokół spółki wywołał Elon Musk. Najbogatszy człowiek świata najpierw złożył ofertę kupna firmy – a potem się z niej wycofał. Twitter skierował sprawę do sądu.