Zakaz podróży między państwami strefy Schengen wprowadzony po ogłoszeniu pandemii spowodował, że w maju liczba turystów odwiedzających Chorwację spadła o 96 proc. w stosunku do tego samego okresu w 2019 roku. Dane za czerwiec najprawdopodobniej będą wyglądały podobnie. Ale od momentu, kiedy poszczególne kraje zaczęły znosić ograniczenia w podróżach międzynarodowych, sytuacja się poprawiła. Szef Stowarzyszenia Chorwackiej Turystyki uważa, że wprawdzie do sierpnia 2020 liczba przyjazdów osiągnęła poziom prawie o połowę niższy od zeszłorocznego, mimo wszystko sytuacja jest znacznie lepsza niż tego oczekiwano.

Liczba turystów odwiedzających Chorwację w najpopularniejszych miesiącach tego lata zadecyduje o tym, jak mocno miejscowa gospodarka odbije po najgorszej recesji od czasów komunizmu.

Nic nie może zrekompensować dochodów z turystyki w Chorwacji w najbliższej przyszłości. Nic”- powiedział Zeljko Lovrincevic, analityk z Instytutu Ekonomicznego w Zagrzebiu. Od lat ostrzegano, że (turystyka - przyp.red.) jest to wrażliwy przemysł, a teraz diabeł stoi u drzwi.”

Według oficjalnych statystyk dochody Chorwacji z turystyki stanowiły około 20 proc. PKB. To więcej niż w jakimkolwiek innym kraju UE badanym przez OECD. Jak będą kształtowały się dane za bieżący rok, na razie nie wiadomo.

Reklama

Głębokie zanurzenie

Turystyka pomogła podnieść się Chorwacji z powojennego kryzysu z połowy lat 90-tych i ponownie po światowym kryzysie finansowym z 2008 roku.

W zeszłym roku prawie 20 milionów turystów odwiedziło ten liczący nieco ponad 4 miliony ludzi naród. Ale napływ szybkich i relatywnie łatwych do zarobienia pieniędzy pochodzących od podróżujących spowodował, że Chorwacja stała się bardzo zależna od branży turystycznej.

Pandemia i towarzyszący jej ogólnoświatowy kryzys gospodarczy nastąpił w najgorszym dla Zagrzebia momencie: w czasie, gdy kraj przygotowuje się do przyjęcia w 2023 roku unijnej waluty euro.

Wakacyjny wzrost przychodów

Zarejestrowane wpływy podatkowe zdają się potwierdzać optymizm stowarzyszenia turystycznego dotyczący wakacyjnego odbicia w turystyce. Przychody branży turystycznej za tydzień kończący się 8 sierpnia osiągnęły poziom 74 proc. wpływów z tego samego okresu ubiegłego roku.

Nawet biorąc pod uwagę niedawny wzrost, wcześniejszy brak turystów zmniejszył globalną wartość podatków i podsycił obawy o upadłość przedsiębiorstw zależnych od turystyki. Dlatego w tym roku przedłużono tradycyjny sezon aż do października. Zagrzeb liczy, że pomoże to gospodarce, która w tym roku skurczyła się już o 10,8 proc. Ten plan nie zostanie zrealizowany, jeśli w Europie zacznie się druga fala zakażeń Covid-19.

Ból głowy samorządowców

Jednym z najpiękniejszych chorwackich miast jest Dubrownik. To istniejące od średniowiecza miasto portowe do niedawna czerpało cztery piąte swoich dochodów właśnie z turystyki. Włodarze miasta, chcąc wesprzeć mieszkańców i ustrzec ich przed utratą wszystkiego, co posiadają, wystąpili o pomoc finansową do UE. Kłopoty Dubrownika zapewne skłonią wielu do zastanowienia się nad dalszą strategią rozwoju gospodarczego w swoim regionie.

„Musimy wszystko przemyśleć” - powiedział burmistrz Mato Frankovic w wywiadzie udzielonym w zeszłym miesiącu. „Poleganie wyłącznie na rezerwacjach (turystycznych – przyp.red.) już nie wystarczy. Potrzebujemy zrównoważonego stylu życia.”