Niebezpieczna reaktywacja węglowych aspiracji związkowców [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
28 stycznia 2021, 08:07
górnik
<p>Pod koniec 2020 r. wydawało się, że rząd i związki zbliżają się do porozumienia. W styczniu związkowcy podbili stawkę</p>/ShutterStock
Ostatnie rozmowy rządu z górniczymi związkami skręciły w ślepą uliczkę i dają czas na kumulowanie roszczeń branży węglowej. To może spowolnić polski plan transformacji, a każde opóźnienie przynosi realne straty.

Pozwolenie na emisję dwutlenku węgla kosztuje już ponad 25 euro za tonę, co przekłada się na cenę prądu i innych produktów. Górnicze związki i niektórzy politycy Zjednoczonej Prawicy chcą to wykorzystać, żeby walczyć z Brukselą – jeśli nie o cofnięcie, to przynajmniej o znaczne spowolnienie polityki klimatycznej. Tyle że to nie nastąpi.

Związkowcom trzeba przyznać, że zrobili to umiejętnie, choć nie reprezentują przecież silnej, wschodzącej gałęzi gospodarki. Gdy w 2020 r. rząd już nie mógł dłużej zwlekać z rozmowami o harmonogramie zamykania nierentownych kopalń, ustami wicepremiera Jacka Sasina zadeklarował, że zmiany przeprowadzi w zgodzie społecznej, czyli w uzgodnieniu ze związkami zawodowymi. To już wydało się nieco karkołomne i można było oczekiwać, że zgoda branży na jej własne zamknięcie będzie słono kosztować.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj