Na podstawie danych po ośmiu miesiącach Biuro Rzecznika Finansowego (RF) spodziewa się, że w tym roku dostanie ok. 1800 wniosków konsumentów z prośbą o interwencję. To o jedną dziesiątą więcej niż rok wcześniej. Większość to potyczki klientów z bankami. Klienci skarżą się głównie na to, że banki nie chcą im oddać części opłat pobranych przy zawieraniu umowy kredytowej w momencie, gdy pożyczone pieniądze zostaną im oddane przed terminem.

Spory o zwrot opłat, jakie pobiera bank czy firma pożyczkowa przy udzieleniu kredytu, systematycznie zyskują na znaczeniu. Teraz to 41 proc. spraw, jakie trafiają do RF. Dla porównania w 2016 r. ich udział wynosił 16 proc. i od tamtego czasu systematycznie rósł. – Ostateczna liczba wniosków dotyczących wcześniejszej spłaty w tym roku będzie zależała od tego, jak w ostatnim kwartale zachowają się klienci oraz banki, firmy pożyczkowe i SKOK-i. Jeśli będą konsekwentnie odrzucać reklamacje dotyczące rozliczenia kredytu zgodnie z wytycznymi płynącymi z wyroku TSUE, liczba wniosków o interwencję RF będzie rosła – mówi Marcin Jaworski z biura RF.

Do tej pory banki nie chciały oddawać prowizji i opłat przygotowawczych, rozliczając jedynie koszty odsetkowe i składki za ubezpieczenie. Wyrok TSUE z 11 września stwierdza jednak jasno to, co wcześniej twierdził Rzecznik Finansowy i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Klientowi, który spłacił kredyt przed terminem, bank powinien oddać proporcjonalnie część prowizji. Tymczasem problem narastał, bo na rynku kredytowym wyraźnie zarysował się trend wcześniejszego oddawania pieniędzy.

Z jednej strony banki wydłużyły terminy spłat kredytów konsumpcyjnych wpisywane do nowo zawieranych umów, które w rzeczywistości były spłacane dużo szybciej. Dłuższe terminy umowne to wybieg, jaki stosują banki. Dzięki temu są w stanie udostępnić wyższą kwotę kredytu. Banki przy wyliczaniu zdolności kredytowej nie mogą uwzględniać dochodów z transferów społecznych, jak 500+, ale wiedzą, że klient taki dochód uzyskuje. Dłuższy umowny okres spłaty to sposób, żeby to obejść.

Klienta stać na szybsze spłaty. Widać to w danych zbieranych przez Biuro Informacji Kredytowej. Obecnie średni okres kredytowania zawarty w umowie kredytu gotówkowego to 47 miesięcy, a faktyczna spłata następuje już po niespełna 24 miesiącach. Ale prowizje, które pobiera bank, są inkasowane w całości z góry od całej kwoty kredytu. I na tym do tej pory tracili kredytobiorcy. Tym bardziej że przy niskim oprocentowaniu to właśnie prowizje i koszty dodatkowe stały się dla banków głównym źródłem zarobku. RF uważa, że dostanie nie tylko większą liczbę skarg bieżących, ale też reklamacji od osób, którym nieprawidłowo rozliczono kredyty konsumenckie w poprzednich latach.

– Spodziewamy się, że osoby, którym banki w poprzednich latach odrzuciły reklamację dotyczącą rozliczenia kredytu konsumenckiego, zwrócą się z nią ponownie. Jest też grupa osób, która spłaciła wcześniej kredyt konsumencki, była usatysfakcjonowana otrzymaniem jakiejś kwoty po rozliczeniu, np. odsetek czy składek za ubezpieczenie, i nie miała świadomości, że powinna otrzymać jeszcze proporcjonalny zwrot prowizji czy opłat przygotowawczych. Należy się spodziewać, że te osoby również będą śmielej dochodziły swoich praw – mówi Marcin Jaworski.

>>> Czytaj też: Słowenia również przewalutuje „frankowe” kredyty?